Kiedy skończyliśmy śpiewać, wszyscy stuknęli się kieliszkami i upili trochę szampana. Usiedliśmy, pierw coś zjedliśmy, później wszyscy się rozeszli do różnych stolików i zaczęli rozmawiać na różne tematy a jeszcze później kiedy wypili więcej alkoholi - śpiewać, tańczyć, krzyczeć. [...] Po kilku godzinach, kiedy się ściemniło całą imprezę przenieśli na plażę, w środku zaczynało brakować miejsca mimo, że sala była naprawdę duża. Kiedy puścili wolniejszą piosenkę, podszedłem do Angeliki, która stała z Alice.
- Zatańczy pani? - uśmiechnąłem się, wyciągając w jej stronę dłoń.
- Chętnie. - chwyciła ją i odwzajemniła gest.
Weszliśmy wśród pary, położyłem dłonie na jej talii, ona swoimi objęła moją szyję a głowę po czasie oparła o mój tors, oparłem swoją głowę o jej i kołysaliśmy się powoli w rytm muzyki. Piosenka trwała 4 minuty, po tym puścili ponowną i ponownie tańczyliśmy. Po czasie zeszliśmy na bok, Angelika podała mi kubek prosząc, abym nalał jej pączu. Staliśmy, rozmawialiśmy i śmieliśmy się, aż nagle podeszli do nas dwaj chłopacy i trzy dziewczyny, pierwszy raz ich na oczy widzę, z resztą... tak jak wszystkich tutaj. Z wyjątkiem Alice i Amber.
- Hej Andzia! - krzyknęła dziewczyna.
- Elli! - wpadły sobie w ramiona, kolejno przytuliła każdego z nich. - Dobrze was widzieć! To jest Maks, Maks, to moi starzy, dobrzy znajomi.
- Chodź mała, pobujamy się trochę, wypijemy coś. - jeden z chłopaków objął ją.
Ta nie zwracając już na mnie uwagi, poszła z nimi bez słowa. Stałem przy tym stole jak debil, przyglądając się innym, co jakiś czas odwzajemniając czyjś uśmiech. Spojrzałem w kierunku Angeliki, bawiła się w najlepsze wypijając całe kubeczki alkoholu. Widziałem, że dobrze się bawi a ze mną pewnie się tylko nudziła. Nie chcąc tu dłużej stać, ruszyłem wzdłuż plaży. Co jeśli myśli, że nie potrafię się bawić? Potrafię ale w towarzystwie, które choć trochę znam... wróciłem dopiero po pół godzinie, nic się nie zmieniło, no... może kilkadziesiąt osób było bardziej pijanych. Zacząłem wzrokiem szukać Angeliki, zauważyłem ją z boku jak... całowała się z tym chłopakiem, który nazwał ją "Mała" wtedy coś mnie ukuło w sercu... wpatrywałem się w nich zaskoczony, Angela przerwała na chwilę pocałunek i spojrzała na mnie, uśmiechnęła się jedynie i całowała z nim dalej. Przejechałem dłonią po włosach i napięcie odwróciłem, ruszyłem w kierunku parkingu. Szarpaniem rozwiązałem krawat, kiedy byłem już przy samochodzie cisnąłem nim o ziemię i oparłem dłonie o samochód, spuszczając głowę. Cały czas miałem przed oczami ją... z nim. Wsiadłem do samochodu, oparłem głowę o kierownicę zamykając mocno oczy. Cholera, dlaczego zawsze tak mam? Jak zacznie mi zależeć, zawsze to tracę... odpaliłem silnik, wrzuciłem bieg, włączyłem światła i z piskiem opon ruszyłem przed siebie. Zatrzymałem się na chwilę przy pierwszym lepszym sklepie, kupiłem butelkę piwa i pojechałem na bulwar. Usiadłem na cementowym mostku, spuszczając nogi w dół i biorąc łyk piwa pustym wzrokiem wpatrując się w czarną otchłań, jaka panowała na tafli wody. Zastanawiałem się co mam teraz zrobić... wrócić tam nie wrócę, po co? Żeby zastać ich znów całujących się albo co gorsza... w łóżku? Takim chamem nie będę i nie pojadę bez niej choć właściwie nie powinienem mieć żadnych wahań... nie, nie będę taki. Wyciągnąłem telefon, patrząc na godzinę 3:04, minęło kilka godzin jak tu siedzę, mimo w miarę dużej temperatury, nieco zmarzłem. Wyrzuciłem pustą już butelkę do śmietnika, ponownie wsiadłem do auta. Pojechałem najpierw na stację, zatankowałem do pełna, kupiłem sobie butelkę wody i wróciłem do pojazdu, pojechałem na parking strzeżony, podkręciłem delikatnie ogrzewanie, puściłem cicho jakąś piosenkę, położyłem oparcie fotela i zamknąłem oczy, próbując się pozbierać po tym wszystkim.
Angelika?