- Jest Angelika? - spytałem.
- Ostatni raz widziałem ją wczoraj z jakimś chłopakiem jak szli do hotelu. - wyjaśnił. - A co? - spojrzał na mnie.
- Nic, nie ważne. Szczęścia. - uśmiechnąłem się sztucznie i wróciłem do auta.
Skoro poszła z nim do hotelu, na pewno sobie transport zorganizuje. Niepotrzebnie na nią czekałem jak debil. Szybko wjechałem na autostradę. Nagle zadzwonił mój telefon, sięgnąłem po niego, na ekranie pojawiło się zdjęcie Angeliki i jej imię. Zignorowałem to, odrzuciłem telefon na fotel obok i pozwoliłem mu dalej dzwonić. Po jakiejś godzinie dojechałem już do miasta, a po kilkunastu minutach parkowałem już auto w garażu, głupie korki... wjechałem windą na swoje piętro, ruszyłem w kierunku drzwi. Były otwarte co mnie zdziwiło, jednak nie specjalnie się tym przejąłem. Oparłem się o drzwi tym samym je zatrzaskując, westchnąłem ciężko, wszedłem do salonu i osłupiałem, Angelika stała w rogu salonu z twarzą schowaną w dłonie, co ona tu robi?
- Co ty tu robisz? - spytałem bezbarwnie rzucając kluczyki i marynarkę na niewielki stolik.
Dziewczyna podskoczyła i spojrzała na mnie, jak na ducha. Miała rozmazany makijaż.
- Drzwi były otwarte... ja... znalazłam w kuchni krew... - głos jej drżał.
- Samobójcą jeszcze nie jestem, jeśli o to ci chodzi, poza tym... jak widzisz przed chwilą wróciłem. - mruknąłem.
- G-gdzie byłeś?
- A gdzie miałem być? Okazałbym się skończonym dupkiem, gdybym cię tam zostawił. Ethan powiedział, że widział cię ostatni raz wczoraj, jak szłaś z tym chłopakiem do hotelu, skoro wczoraj ci się tak fajnie z nim całowało, co dałaś mi widocznie do zrozumienia, pomyślałem, że na pewno wrócisz z nim.
- W-wróciłam taksówką... Maks... przepraszam, nie chciałam z nim... - po jej policzkach spłynęły łzy.
- Teraz to już chyba nie istotne... - wydukałem. - Dajmy sobie spokój...
- Nie! - wykrzyczała. - Chcesz tego?! Nie zależy ci na mnie w ogóle?!
- Zależy! Ale co z tego jak tylko mi? Ograniczać cię nie będę!
Dziewczyna rozpłakała się, podbiegła do mnie, rzucając się na mnie i złączając nasze usta w pocałunku.

- To nie prawda, przepraszam. - szepnęła chowając twarz w mojej koszulce.
- Już dobrze, nie ważne. - trzymałem ją mocno aby się nie zsunęła.
Angelika?