- Kupiłeś kawę? - usłyszałem od razu.
- Taaa. - westchnąłem kładąc kartonik na biurku Matta.
Podałem mu jedną kawę, pozostałej dwójki nie było więc położyłem im papierowe kubeczki na biurka a sam zająłem swoje miejsce. Matthew rzucił w moją stronę dwie kanapki, pozostałe cztery po dwie dla Alexa i Marka.
- Pierdole, biorę urlop i wyjeżdżam. - mruknął Mark wchodząc do środka.
- Taa? Pod który most? - Matt zawsze lubił każdemu dogryzać.
- Hawaje, półnagie dziewczyny, drinki w kokosach... - powiedział rozmarzony opadając na krzesło.
Uśmiechnąłem się pod nosem i wziąłem łyka kawy. Wyciągnąłem telefon, czując wibracje. "Angelika Coley dodała nowe zdjęcie" kliknąłem w powiadomienie i pojawiło mi się owe zdjęcie, widząc je uśmiechnąłem się pod nosem. Po chwili postanowiłem skomentować.
"Trochę zbyt piękna 😘👌"
Musiałem schować telefon ponieważ przyszedł Smith - nasz szef. Poinformował nas, że dzisiaj mamy ćwiczenia z żołnierzami, nie wiem jak ich ale mnie to bardzo ucieszyło. Nie mieliśmy często takich ćwiczeń a były one bardzo ciekawe, coś innego. Przebraliśmy się w specjalne stroje, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Musieliśmy czekać jakiś czas na pozostałych żołnierzy. Wyciągnąłem na chwilę telefon i w tym samym czasie napisała do mnie Angelika.
Angelika: Heej
Maks: Hejka
Angelika: Jak tam?
Maks: W porządku, a u ciebie?
Angelika: Też oki... co porabiasz ciekawego?
Maks:

Angelika: Nie mówiłeś że pracujesz w wojsku...
Maks: Chciałbym... mamy tylko ćwiczenia. A ty co tam robisz?
Angelika?