Przebudziłam się z wielkim bólem głowy. Kac... no tak i po co tak piłam wczoraj...kompletnie nic nie pamiętam. Kiedy chciałam wstać wzięłam koc i zobaczyłam jak ktoś trzyma mnie ręką i się to mnie przytula. Delikatnie się odwróciłam i zobaczyłam mojego znajomego. Zrobiłam wielkie oczy, bo nie wiedziałam czy coś między nami dzisiaj zaszło. Delikatnie wzięłam dłoń chłopaka na bok i wzięłam sukienkę, aby coś ubrać, bo byłam w samej bieliźnie. Kiedy się rozejrzałam stwierdziłam, że jesteśmy w jakimś hotelu. Szybko się ubrałam, wzięłam swoje rzeczy i zadzwoniłam po taksówkę. Była już po pięciu minutach, a dojechaliśmy po dziesięciu. Zapłaciłam i weszłam do domu. Od razu poszłam wziąć jakiegoś proszka, bo strasznie bolała mnie głowa. W mieszkaniu panował bałagan, a przecież wczoraj sprzątałam. Poszłam do sypialni i zastałam tam Alice i Matta.
- Oj sorry - powiedziałam trzymając się za głowę i zażenowana całą sytuacją
- Nie szkodzi. To nie twoja wina - oznajmiła dziewczyna szybko się ubierając
Trochę mi o przeszkadzało, bo to w końcu mój dom i nie pozwoliłam dla żadnej sprowadzać chłopaków, a co dopiero do mojej sypialni. Ale zignorowałam to z nadzieją, że to się nigdy nie powtórzy. Siedząc przy stolę przypomniałam sobie o Maksie. Wczoraj poszedł i nie zaczekał na mnie. Pomyślałam, że pewnie musiał już iść, ale nie chciał mi przeszkadzać, ale przecież to do niego nie podobne. Poszłam do Matta, aby się go zapytać, bo to w końcu jego przyjaciel.
- Matt, mam pytanie - uniosłam brwi
- No mów - usiadł na łóżku w oczekiwaniu na pytanie
- Nie widziałeś wczoraj Maksa, albo nie dzwonił do ciebie?
- Dzwoniłem tylko do niego, ale wydawał się jakiś taki smutny. Nie chciał mi powiedzieć o co chodzi - powiedział zmartwiony
- No cóż, ale dzięki
Poszłam do łazienki, aby się przebrać. Pomyślałam, że pójdę do jego mieszkania, ale jak wychodziłam zatrzymała mnie Alice i opowiedziała mi wczoraj co się wydarzyło. Ale jeśli przez to było mu tak przykro to mogło oznaczać jedno.... zależało mu na mnie? Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć i chciałam z nim jak najszybciej porozmawiać. Pod jego domem byłam już po około dwudziestu minutach. Podeszłam do drzwi i zapukałam, lecz nikt nie otwierał, a drzwi po chwili się uchyliły. Lekko je otworzyłam i weszłam do środka. Kilka razy zawołałam, lecz w domu nie było nikogo....nawet psów. Rozejrzałam się po mieszkaniu i weszłam do kuchni. Leżał tam nóż, a obok była krew. Strasznie się przeraziłam, że mógł coś sobie zrobić. Nie dochodziło do mnie, że to wszystko mogło być przeze mnie.... przez moje głupstwo. Bardzo się o niego martwiłam i chciałam go jak najszybciej znaleźć. W oczach zakręciła się łza, aż w końcu wyleciała i spłynęła po moim policzku, całkowicie rozmazując makijaż. Wyglądało na to, że zależy mi na nim...
Maks? Beznadziejne...