16 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

- Chętnie. Prawda Alice? - spojrzałam na nią
Ta jednak nawet nie słyszała co mówiłam, bo była tak zajęta Mattem i to mnie trochę wnerwiało. Fajnie, że ma chłopaka ale to nie znaczy, że ma mnie ignorować.
- Prawda, prawda - powiedziała cicho pod nosem
- Dobra gołąbeczki już przestańcie, my tu tez jesteśmy - pomachałam ręką
Rozumiem, że się kochają ale przez przesady. Wszyscy na to patrzeć nie muszę. Maks dał mi bilety i mieliśmy się spotkać na miejscu.
- Chodź Alice idziemy już
- Sama idź ja tu zostanę - powiedziała całując chłopaka
- Nie wygłupiaj się tylko marsz idziemy! - powiedziałam stanowczym tonem na co wszyscy zaskoczeni popatrzyli na mnie
- O boże.... dobrze.... mamo - zaśmiała się i puściła całusa w kierunku Matta
- Zwariuję niedługo z tobą - wywróciłam oczami
Zadzwoniłam po taksówkę, która była już tu po zaledwie pięciu minutach. Obie na koncert dotarłyśmy kilka minut wcześniej od chłopaków. Stałam sama oddalona od tłumu, bo nie chciałam się przepychać. I nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Odwróciłam się i zobaczyłam Maksa
- A ty co nie w kolejce? - uśmiechnął się
- Nie chce się przepychać - odwzajemniłam uśmiech
Rozmowę przerwała mi Alice, która zaczęła mnie wołać, że teraz nasza kolej, aby wejść. Byłyśmy tak na prawdę na samym końcu. Muzyka mogła być, lecz to nie były moje klimaty. Jednak spojrzałam tam gdzie stała Alice, ale jej nie było. Zaczęłam się rozglądać i stawać na palcach. Szybko wyszłam i poszłam do Maksa zapytać się czy jej nie wydział.
- Nie widziałeś gdzieś Alice? - zapytałam trochę zdyszana
- Taa... jest z Mattem - wywrócił oczami
Od razu poszłam do niej i trochę na nią nakrzyczałam. Martwiłam się o nią. Byliśmy tam jeszcze do godziny dwudziestej. Chłopaki mieli zostać jeszcze przez godzinę, więc my już pojechałyśmy do mojego domu. Kiedy weszłyśmy poczułam zapach jedzenia. Okazało się, że to Amber przygotowała nam jedzenie. To było na prawdę kochane z jej strony. Wszystkie usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy jeść.
- A tak w ogóle do kiedy będziecie? - odezwałam się pierwsza
- A co chcesz się już nas pozbyć? - zaśmiała się Amber
- Taa....
- Jutro niestety wyjeżdżamy - odpowiedziała Amber
Cały wieczór spędziłyśmy na rozmawianiu i tak minął nam cały wieczór.

~Nazajutrz~

Obudził mnie dźwięk telefonu. No kto może tak wcześnie dzwonić? - pomyślałam. Wstałam leniwie i poszłam do telefonu. Otworzyłam dobrze oczy i zobaczyłam napis "Ethan" i jego głupkowate zdjęcie ze mną. Była to mój starszy kuzyn miał dwadzieścia pięć lat. Zastanawiałam się po co może do mnie dzwonić, aż odebrałam.
- Cześć brat, co chcesz? - ziewnęłam
- Obudziłem cię? Przepraszam, ale mam ważną sprawę - trzymał mnie w niepewności
- Spoko. Jaką? Mów - zaciekawiłam się co może być tak ważnego
- Chcę cię zaprosić na mój ślub
- Żenisz się? - zrobiłam wielkie oczy
- Tak i chciałbym przyjechać do ciebie i cię osobiście zaprosić
Szybko podałam mu adres i miał przyjechać jeszcze dziś. Cieszyłam się, że mój kuzyn w końcu znalazł tą jedyną z którą chce spędzić resztę życia i założyć z nią rodzinę. Szybko wstałam i zaczęłam ogarniać dom, bo miał się zjawić za dwie godziny. Spojrzałam na kanapę, ale nie było tam dziewczyn. Pomyślałam, że może gdzieś wyszły i zarz przyjdą. Poszłam tam i zobaczyłam kartkę. Pisało na niej, że miały wcześniej pociąg i nie chciały mnie budzić. Odłożyłam kartkę i zaczęłam dalej sprzątać. Kiedy skończyłam zostało pół godziny do przyjazdu. Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki i wszystko było już gotowe. W samą porę, bo za chwilę usłyszałam dźwięk dzwonka. Nie zastanawiałam się kto to i poszłam otworzyć.
- Angelika - podałam rękę partnerce mojego kuzyna
- Kristen - uśmiechnęła się i uścisnęła moją rękę
Pokazałam miejsce gdzie mają usiąść i poszłam przywitać się z Ethanem
- Ale my się długo nie widzieliśmy - uśmiechnął się i mnie przytulił
- Już trzy lata - odwzajemniłam uścisk
Rozmawialiśmy tak dobrą godzinę. Kristen wydawała się bardzo miła i zabawna. Na pewno wiedziałam, że to idealna żoną dla mojego kuzyna. Potem oznajmili mi, że będę druhną. Bardzo byłam zaskoczona, ale się zgodziłam, bo nie chciałam ich zawieść. Porozmawialiśmy tak jeszcze przez piętnaście minut i musieli już iść zapraszać innych. Otworzyłam zaproszenie, które było ładnie zapakowane. Były tam najważniejsze rzeczy. W jakim kościele się odbędzie, lokalu i o której godzinie, a także kiedy. Wesele miało się odbyć 18 lutego, więc było jeszcze około dwóch tygodni. Ja oczywiście musiałam sobie kupić sukienkę i jakieś perfumy. Na końcu pisało, że mogę zabrać ze sobą partnera. Nie miałam pojęcia kto by mógł ze mną pójść, bo ja nikogo nie miałam. Wtedy pomyślałam o Maksie, ale mógł się nie zgodzić, bo ma ważniejsze sprawy na głowie, a nie chodzenie ze mną po jakichś weselach i w dodatku nikogo tam nie znał. Ale postanowiłam wziąć go na zakupy. Może mi coś doradzi. Fakt był facetem, ale to co. Szybko ubrałam się i zostawiłam jedzenie dla Luki. Na miejscu byłam już po dziesięciu minutach. Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi, a one po chwili się otworzyły.
- O Angelika co chcesz? - podniósł brew zdziwiony
- Ubieraj się i idziemy - weszłam be pytania do jego mieszkania
- Ale po co? - zamknął drzwi
- Idziemy na zakupy - uśmiechnęłam się
- Ale ja niczego nie potrzebuję - zrobił wielkie oczy
- Nie o tobie mówię. Tylko o sobie - wywróciłam oczami. A teraz się prędko ubieraj i nie ma gadania - powiedziałam stanowczo
- No dobrze
Chłopak poszedł do szafy i wziął ubrania, a ja uważnie mu się przyglądałam i śledziłam każdy jego krok. Już po chwili był ubrany. Wziął kluczyki od samochodu i zamknął na klucz drzwi od domu. Otworzył drzwi od samochodu i je zamknął, a potem sam poszedł na swoje miejsce.
- Jaki dżentelmen - zaśmiałam się patrząc na niego
- No wiesz. W końcu się staram - uśmiechnął się
W centrum handlowym byliśmy już po piętnastu minutach. Poszliśmy do pierwszego sklepu z sukienkami, bo moja uwagę przykuło kilka sukienek. Maks akurat był zajęty patrzeniem w telefon i gdybym go nie zatrzymała to szedł by dalej przed siebie. Szybko złapałam o za rękę i pociągnęłam do sklepu. Ten się trochę przestraszył, a ja się z niego śmiałam. Podeszłam do sukienek, które mi się podobały i dawałam je po kolei dla Maksa. Kiedy stanęłam i spojrzałam na niego to był cały obładowany ciuchami, a ja zaczęłam się z niego śmiać, a ten tylko zrobił poważną minę. Wystarczyło tego, więc poszłam do przymierzalni, a chłopak usiadł przed nią w dużym fotelu. Założyłam pierwszą sukienkę, która była niebieska i z dość dużo odkrytym dekoltem.
Wyszłam aby pokazać się dla Maksa, a on tylko poparzył na mnie z dziwnym uśmieszkiem. Nie pytałam się o co chodzi, bo się domyślałam od razu się cofnęłam. Wzięłam drugą, która była też niebieska, ale nie tak bardzo jak poprzednia.
Wyszłam, a chłopak tylko powiedział, że ładna. Jednak dla mnie było za dużo koralików na górze, wiec wzięłam trzecią.
Też była fajna, ale tym razem miała za dużo dodatków. Kiedy patrzyłam na Masa ten wydawał się rozbawiony całą sytuacją. W końcu wzięłam ostatnią czarną.
I to był strzał w dziesiątkę ta własnie była idealna. Nie przymierzałam już innych tylko wzięłam tą. Szybko się ubrałam w moje cichu, a kiedy spojrzałam na fotel gdzie siedział Maks to widziałam, że ma zamknięte oczy.
- Wstawaj śpiąca królewno - zaśmiałam się
- Najpierw musisz dać całusa - uśmiechnął się
- Bardzo śmieszne. Wstawaj już - zrobiłam poważną minę
- Dobrze, dobrze szefowo - zaśmiał się
Ten to chyba zawsze taki jest. Poszłam do kasy, aby zapłacić za mój nowy nabytek. Kiedy wychodziłam poczułam jak zaburczało mi w brzuchu. Nie dziwię się bo dziś nawet nic nie jadłam.
- Idziemy coś zjeść? - popatrzyłam na Maksa
- Chętnie - uśmiechnął się
Kiedy przechodziliśmy w końcu natknęliśmy się na "bar" w którym można było coś zjeść. Szybko do niego weszliśmy i zajęliśmy jeden ze stolików. Maks zapytał się mnie co chcę i poszedł to zamówić. Kiedy wrócił postanowiłam się zapytać czy nie wybrałby się ze mną na wesele, jednak to on się pierwszy mnie coś zapytał.
- A tak w ogól to po co ci ta sukienka? - uniósł brew siadając
- Na wesele
- Bierzesz ślub? - zapytał zaniepokojony
- Taa.... jakbym brała ślub to chyba bym ze swoim przyszłym mężem chodziła po sukienkę, a nie z tobą - powiedziałam. - To sukienka na wesele mojego kuzyna
- Yhym
- Mam pytanie... - w końcu postanowiłam go o to zapytać
- No mów - wziął ręce na stoli w oczekiwaniu na pytanie
- Nie poszedłbyś ze mną na top wesele? Wiesz na zaproszeniu było, żeby kogoś zabrać, a nie chce jako jedyna być sama, a ciebie już znam - uśmiechnęłam się

Maksiu? *-*