27 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Dom był ogromny i Maks na pewno dużo na niego wydał. Miał wiele okien. Działka na której się znajdował była średnia i na pewno wystarczy dla naszej dwójki.
Wzięliśmy torby i powędrowaliśmy do środka. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam na prawdę wielki salon ze schodami, które prowadziły na górę.
- Nie wiedziałam, że jesteś taki bogaty - spojrzałam na chłopaka z uśmiechem
- Bo nie jestem - odwzajemnił uśmiech kładąc klucze od domu na stoliku
Wzięłam bagaże i poszłam zwiedzać górę. Była tam duża łazienka, sypialnia i jeszcze dwa pokoje. Poszłam do sypialni, w której mieliśmy spać i rozpakowałam rzeczy wkładając je do szafek. Zeszłam zadowolona po schodach zobaczyć co robi Maks, ale jego nie było. Zdziwiłam się i zaczęłam go wołać, lecz to tylko na marne. Wyszłam na dwór i zobaczyłam jak z kimś rozmawia. Przyjrzałam się bliżej i był to Matt. Bardzo się zdziwiłam co on tu robi. Podeszłam do nich i usłyszałam znajomy mi głos. Spojrzałam w prawo i była to Alice, która objęła mnie, a ja nie mogłam z siebie nic wydusić.
- Co wy tu robicie? - podniosłam brew
- No przyjechaliśmy na urlop - uśmiechnęła się
- A gdzie wy będziecie mieszkać i gdzie jest Amber i Aleks?
- My będziemy mieszkać w domku obok was. Oni tez są, siedzą w samochodzie - wskazała palcem
- To może skoro jesteście pójdziemy na plażę? - zaproponowałam
- Doby pomysł - odezwała się Amber zamykając drzwi od samochodu
Szybko poszłam po strój i założyłam go pod ubranie. Wróciłam do wszystkich, którzy na mnie już czekali. My z Maksem szliśmy ostatni, a dziewczyny i chłopacy pierwsi. Przeglądając telefon poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Spojrzałam na dół i zobaczyłam rękę Maksa, który próbował mnie za nią złapać. Nie miałam nic przeciwko i ułatwiłam mu to także go łapiąc. Widziałam szczęście w oczach chłopaka kiedy to zrobiłam. Po kilku minutach byliśmy już na plaży. Dziewczyny zaczęły zdejmować ubrania ukazując przy tym swoją piękna figurę i ładne kostiumy. Ja zaczęłam wyjmować ręcznik i rozkładać je na piasku. Wszyscy byli już przygotowani tylko nie ja.
- A ty nie masz kostiumu? - zapytała Alice
- Mam
- No to dawaj go pokazuj! - krzyknęła z uśmiechem
A więc tak zrobiłam. Czułam na sobie tylko wzrok Maksa, ale rozglądając się widziałam jak niektórzy mężczyźni na mnie patrzą. Nie dziwię się im, bo nie jedna kobieta pozazdrościła by mi pięknego i szczupłego ciała, ale nie czułam się z tym dobrze. Kostium był dwuczęściowy o kolorze czarnym.
Opalając się z dziewczynami nagle ktoś wylał na nas wodę. Nie zastanawiałyśmy się kto to może być i zobaczyłyśmy chłopaków, którzy w najlepsze się z nas śmieją. Nie zostawiłyśmy tego i zaczęłyśmy ich gonić, a oni uciekli do morza. Bawiliśmy się tak do wieczora, aż pora było to w końcu skończyć. Alice, Amber, Matt i Aleks poszli już do domu, a ja z Maksem zostaliśmy sami. Złapaliśmy się za ręce i wędrowaliśmy po plaży. Chciałam, aby ten wieczór nie kończył się nigdy. Zatrzymaliśmy się i chłopak skierował twarz w moją stronę patrząc się w moje oczy i składając delikatny pocałunek na moich ustach. Odwzajemniłam ten gest i zarzuciłam ręce na jego szyję.

Maks?

25 sty 2017

Od Maksa c.d Angeliki

- Mam trochę odłożone. - odparłem odwzajemniając uścisk.
Dziewczyna po dłuższym czasie uwolniła mnie z uścisku, usiadła mi na kolanach i przyjrzała biletom.
- Wylot za kilka dni, powinnam się już pakować?
- Spokojnie, zdążysz. - uśmiechnąłem się.
- Dostaniesz wolne w pracy? - spytała.
- W zasadzie już dostałem. - wzruszyłem lekko ramionami.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, zaklaskała w dłonie i złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Pójdziesz jutro ze mną na sesję?
- Jasne. - skinąłem głową.
- Kocham cię. - szepnęła, opierając swoje czoło o moje.
- A ja ciebie. - uśmiechnąłem się.
***
Następnego dnia obudziłem się jako pierwszy, poszedłem wziąć prysznic, wyszczotkowałem zęby, ubrałem się i ogarnąłem fryzurę.
QJ256-99XZnalezione obrazy dla zapytania joggery moro cropp
Korzystając z tego, że Angela nadal spała, postanowiłem zrobić śniadanie. Gotowe już ułożyłem na tacce i zaniosłem do pokoju, akurat się obudziła.
- Dzień dobry. - uśmiechnąłem się, odłożyłem tackę i złączyłem nasze usta w pocałunku.
- Witaj. - odwzajemniła gest.
Zjedliśmy powoli, później dziewczyna poszła się przyszykować. Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w miejsce, gdzie dziewczyna miała mieć dzisiaj sesję. Był tam już jej fotograf.
***
Był już późny ranek, jutro o 10 mieliśmy wylatywać. Zajmowaliśmy się pakowaniem swoich walizek, w miarę szybko się z tym uporaliśmy.
***
Siedzieliśmy w hali przelotów, 15 minut później w samolocie. Mieliśmy drobne opóźnienie, a cały lot minął dość nudno. Po pewnym czasie wylądowaliśmy już na lotnisku w San Juan, odebraliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy do naszego domku, który znajdował się tuż przy plaży.

Angelika?

22 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Myślałam, że w tamtej chwili podejdę do niej i uduszę ją gołymi rękami. W ogóle nie umie trzymać języka za zębami. Dobrze wie, że nie chcę wspominać tej sytuacji, a co dopiero przy Maksie. To tak jak ja bym zapytała się jak całuje obcy chłopak przy jej chłopaku. Na pewno by nie była z tego zadowolona. Przez całą grę patrzyłam na Maksa i na prawdę wyglądał okropnie. Był taki smutny. Wiedziałam o co chodzi i nie chciałam, aby przeze mnie cierpiał. Postanowiłam zakończyć grę z czego dziewczyny nie były zadowolony, ale potem same przyznały, że muszą iść, a chłopacy poszli z nimi. Na stole pozostały jeszcze talerze i szklanki. Maks zaproponował, że posprząta, a raczej sam wszystko wziął, a kiedy zaproponowałam pomoc to się tylko uśmiechnął i powiedział, że sobie poradzi. Nie chciałam się z nim kłócić o takie bzdury, choć ja mogłam to zrobić. Kiedy wszystko ogarnęłam w salonie poszłam do kuchni zobaczyć co robi Maks. Jak weszłam to byłam trochę zaskoczona, bo chłopak zmywał naczynia. Podeszłam do niego po cichu, przytulając go od tyłu.
- Dlaczego jesteś taki smutny? - zapytałam dalej tuląc się do chłopaka
- Nic - uśmiechnął się sztucznie
- Wiesz, że nie lubię kłamstw... - szybko go odwróciłam w swoją stronę tak, że byliśmy twarzą w twarz
- Na prawdę chcesz to wiedzieć? odpowiedział niepewnie
- Tak - zażądałam
- Chodzi o tego sms'a.... nadal nie daje mi spokoju - na jego twarzy pojawiła się smutna mina
- Przecież ci mówiłam, że tylko ciebie kocham i jesteś dla mnie najważniejszy na świecie - pocałowałam go delikatnie
- Też cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza - odwzajemnił pocałunek
Pozwoliłam chłopakowi dalej zmywać, a sama poszłam zobaczyć co dzieje się w "świecie". Potem cały wieczór spędziliśmy na oglądaniu filmów, aż w końcu była godzina dwunasta. Nagle poczułam na swojej tali delikatny dotyk. Nie miałam wątpliwości kto to był. Chłopak szybko przysunął mnie do siebie i pocałował w czoło. Wtuliłam się w niego i myślałam o mnie, o nim, o nas.... tak o nas w końcu mogłam to powiedzieć. Tak bardzo go kochałam i wiedziałam, że moje uczucie jest odwzajemnione.  Maks był taki opiekuńczy i troskliwy. Tak na prawdę liczyłam się dla niego tylko ja i nie widział świata poza mną. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.

~3 tygodnie później~

Nasz związek cięgle rozkwitał, a ja z dnia na dzień coraz bardziej kochałam Maksa. Miałam nadzieje, że to się już nigdy nie skończy. Ten dzień tak na prawdę spędziłam sama, bo Maks musiał iść do pracy. Praktycznie cały czas siedziałam u chłopaka ze swoim psem, a w swoim mieszkaniu bywałam kilka razy w tygodniu. Chłopak wracał dopiero po dwudziestej pierwszej, więc ja całymi dniami się nudziłam. Na szczęście wynagradzał mi to w taki sposób, że był ze mną w nocy i mogłam czuć się bezpiecznie. Wiedziałam, że z nim nie muszę się bać niczego. Maks nie zawsze jednak chodził do pracy. Siedząc przed telewizorem usłyszałam pukanie do drzwi. Na pewno nie był to Maks, bo on w końcu ma klucze. Podeszłam i otworzyłam drzwi i ujrzałam Alice i Amber. Powiedziały, że zabierają mnie do studia z tatuażami. Przez kilka dni marudziłam im, że chcę sobie zrobić tatuaż, więc one postanowiły to spełnić. Na początku nie chciałam, ale w końcu uległam i poszłam z nimi. Już od miesiąca miałam wzór jaki chciałam. Były to róże i miały być trochę na brzuchu, a trochę na nodze. Od razu weszłyśmy i wszystko załatwiłyśmy, a ja usiadłam na "fotel". Już miałam tatuaże, więc wiedziałam jaki to ból i w ogóle, ale ten był spory, więc na pewno będzie większy. Tatuowanie trwało około dwie godziny i szczerze mówiąc byłam już trochę zmęczona tym wszystkim. Tatuażysta nałożył mi maść i owinął opatrunkiem, a następnie powiedział jak mam go pielęgnować. Miał się goić około trzech lub czterech tygodni. Poszłyśmy do domu, ale dziewczyny musiały iść. Wieczór spędziłam na oglądaniu filmów. W końcu pomyślałam, że czas zmienić opatrunek. Nie chciałam, aby wdała się jakaś infekcja. Zdjęłam folię ochronną i podeszłam do lustra.
Tatuaż był niczego sobie. Wszystko posmarowałam i ponownie dałam opatrunek. Kiedy skończyłam usłyszałam jak otwierają się drzwi i był to Maks.
- Cześć księżniczko - podszedł do mnie i przytulił dając buziaka w policzek
- Auć - spięłam się kiedy chłopak dotknął mnie w tatuaż
- Co ci jest? - zaniepokoił się
- Nic - odkryłam bluzkę zadowolona ukazując tatuaż
- Kiedy go zrobiłaś? - zapytał zdziwiony
- Dziś - uśmiechnęłam się
- Mam dla ciebie niespodziankę - powiedział tajemniczo z uśmieszkiem
- Jaką? - zaciekawiłam się
- Jedziemy za miesiąc do Argentyny, a dokładniej do San Juan. Co ty na to?
- Co?! Skąd miałeś na to pieniądze? - krzyknęłam szczęśliwa rzucając się na szyję chłopaka

Maks?

17 sty 2017

Od Arii c.d Seth'a

Uśmiechnęłam się widząc klacz chłopaka.
- A twoja piękność jak się nazywa? - uśmiechnęłam się lekko, siadając na grzbiecie swojego ogiera.
- Tancerka. - poklepał klacz po szyi i również wspiął się na jej grzbiet.
Ruszyliśmy powoli przed siebie, w stronę lasu.
- Co powiesz na mały wyścig? - zaproponował, kiedy wkroczyliśmy na dość dużą polanę.
Last słysząc samo słowo "wyścig" zarżał radośnie.
- Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Skróciłam nieco strzemiona, przypominając sobie rady taty. Po chwili wystartowaliśmy. Tancerka rzeczywiście była szybka, jednak Last nie miał sobie równych. Jego duma nie pozwoliłaby mu na przegraną, zdeterminował się i wygrał.
- Niezły jest, biega? - spytał.
- Kiedyś częściej, teraz nieco rzadziej Ale uwielbia to.
- Kiedyś?
- Mój tata hoduje angliki, wystawia na gonitwy itp. Lasta dostałam na 15 urodziny, wygrał kilka gonitw. Czasem do niego jeździmy i wtedy może się wyszaleć. - wyjaśniłam.
Chłopak pokiwał zgodnie głową, po jakiejś godzinie wróciliśmy do stajni. Rozsiodłałam Noir'a, wyczyściłam go i wprowadziłam do boksu, dałam buziaka w nos żegnając się.
Idąc w stronę wyjścia minęłam Seth'a.
- Idziesz już? - spytał.
- Taak, niestety ale nie mogę tutaj siedzieć cały czas. - westchnęłam ciężko.

Seth?

Od Maksa c.d Angeliki

- Zaraz wrócę. - pocałowała mnie w policzek, wstała z kanapy i ruszyła w kierunku łazienki. Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem po czym poszedłem do kuchni, wróciłem z dwiema szklankami soku. Na ziemi spostrzegłem telefon Angeliki, podniosłem go i przypadkowo odblokowałem, wyświetliła mi się wiadomość od tego typa. W nocy było cudownie? ....
- Maks... - mruknęła, podniosłem wzrok na nią, widocznie zbladła.
- Cudowna noc? Mmm. - westchnąłem odkładając jej telefon na stolik, ponownie zajmując swoje miejsce na kanapie.
Dziewczyna po kilku chwilach podeszła do mnie, usiadła mi na kolanach i zanurzyła dłoń w moich włosach.
- Możemy o tym po prostu zapomnieć? On nic dla mnie nie znaczy, nie wiem czy cokolwiek było... nie chcę wiedzieć. Kocham cię i nikogo więcej.
- Dobrze, ja ciebie też. - westchnąłem i uśmiechnąłem się delikatnie.
Dziewczyna odwzajemniła gest i przytuliła się do mnie, również ją przytuliłem.
- A może zaprosimy Amber, Alice, Matta i zrobimy sobie fajny wieczór? - zaproponowała.
- Jeśli chcesz, jasne. - dalej gładziłem jej włosy.
Angela napisała do kogo trzeba, długo nie trzeba było ich namawiać, tak samo jak na nich czekać. Matt przyniósł kilka butelek piwa a Amber jedną butelkę wina.
- Hej! - dziewczyny zaczęły się obściskiwać, Matt wywrócił lekko oczami i poszedł do kuchni.
- A nie mówiłam że będziecie razem? - Alice uśmiechnęła się dumnie.
- Dobra, dobra, odpuść. - Angela uśmiechnęła się.
Poszedłem do Matta, jednak dobrze słyszałem rozmowę dziewczyn. Opowiedziała im o tym smsie od jej znajomego i o mojej reakcji. Dodała że wydaję jej się jakiś smutny i prosiła żeby nie mówiły nic głupiego. Przez pierwszą godzinę rozmawialiśmy o głupotach, później przenieśliśmy się na ziemię, na dywan biorąc pustą butelkę po napoju, postanowiliśmy pograć w pytania. Angelika kiery wróciła z dziewczynami usiadła mi na kolanach, opierając głowę o moje ramię.
- Ooooo! - pisnęły dziewczyny w jednej chwili.
[...] Amber zakręciła butelką, wypadło na An.
- Opowiedz mi, jak całuje Jackson! [tak miał na imię tej jej znajomy] - zaklaskała w dłonie.
Alice pacnęła ją w ramię a ta od razu przeprosiła i zakryła usta dłonią.
- Grajmy dalej... - Matt chrząknął, zakręcił butelką, wypadło na Alice.
 Angelika spojrzała na mnie lekko zaniepokojona. Złapałem jej dłoń i pocałowałem.
- Jest okej, nie przejmuj się. - szepnąłem i posłałem jej delikatny, ciepły uśmiech.

Angelika?

Od Seth'a CD Arii

Uśmiechnąłem się na jej słowa. Faktycznie, może i były takie, które naprawdę były silniejsze ode mnie i mogły pokonać mnie w siłowaniu na rękę. Ale widać było, że były silne; mocno zbudowane ramiona, widoczne zarysy mięśni, bo przecież znikąd im ta siła się nie pojawiła, prawda? Ale Aria? Była szczupła, miała delikatną sylwetkę, nie było widać tej "siły".
Uniosłem ręce w geście obronnym.
  - Jak się rozpędzisz, to i ściana się znajdzie,  jak to mawia moja przyjaciółka - powiedziałem rozbawionym tonem, samemu biorąc potrzebne rzeczy. Dziewczyna zaśmiała się cicho.
  - Musisz mieć naprawdę mądrą przyjaciółkę - w jej głosie usłyszałem rozbawienie.
  - Jednak gdyby się tak nad tym zastanowić, to ma sens.
Dziewczyna zamilkła na chwilę, a jej twarz zdradzała, że naprawdę się zamyśliła. Gdyby tylko poznała Zuzkę i resztę jej życiowych przemyśleń... Czasem sam się zastanawiam, co jest z Zuzką nie tak. Kto normalny rozmyśla nad... a zresztą, nie ważne.
  - Może jakiś ma - przyznała po chwili milczenia
Po chwili każde rozeszło się do boksów ze swoimi pupilami. Tancerka zauważywszy siodło, pod razu stanęła wyprostowana i czekała. Już wtedy wiedziałem, że zacznie się popisywać. To miała we krwi.
Kiedy już ją osiodłałem i wyprowadziłem, a sam na nią wsiadłem, nie czekając na moją komendę ruszyła w stronę wyjścia. Szła dumnie, uważnie stawiała kroki, godnie reprezentując swój gatunek. Aria czekała już na nas na zewnątrz.
Tancerka przybliżyła się do Last Noira wręcz tanecznym krokiem, po czym prychnęła do nich na powitanie.

Aria?

Od Arii c.d Seth'a

Przegryzłam lekko dolną wargę, łapiąc za rękawy swojej bluzy.
- Nie widział Pan może Jacksona? - spytałam, mężczyzna zmrużył delikatnie oczy zastanawiając się.
- Nie, dzisiaj niestety go nie widziałem. - westchnął. - Coś pilnego? - podrapał się z tyłu głowy.
- Nie, nie ważne... przepraszam. - uniosłam lekko kąciki ust i wróciłam do bosku Noir'a.
Chwyciłam po grzebień i zaczęłam rozczesywać mu grzywę, nagle poczułam czyjąś obecność, odwróciłam głowę i zobaczyłam tego mężczyznę.
- Piękny jest. Jak się nazywa? - spytał.
- Last Noir. - poklepałam konia po szyi i kontynuowałam swoje zadanie.
Chłopak wyciągnął w jego stronę dłoń i pogłaskał go, kto jak kto, ale Noir uwielbia pieszczoty.
- A ja jestem Seth. - wyciągnął w moją stronę dłoń.
- Aria. - odwzajemniłam gest.
- Pierwszy raz was tu widzę, nowi?
- Przenieśliśmy się, poprzednia stajnia strasznie upadła. Nie było wyjścia. - westchnęłam delikatnie. - Pracujesz tutaj? - odgarnęłam kosmyk włosów za ucho.
- Tak, jestem instruktorem. - odparł uśmiechając się.
Pokiwałam zrozumiale głową i odwzajemniłam uśmiech.
- Co powiesz na wspólną przejażdżkę? - zaproponował nagle, po chwili ciszy.
- Um... chętnie. - pokiwałam zgodnie głową.
Chłopak uśmiechnął się szeroko i odsunął nieco, abym mogła wyjść. Poszłam do siodlarni, wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy, jako ostatnie wzięłam siodło.
Znalezione obrazy dla zapytania komplet dla koniaZnalezione obrazy dla zapytania ogłowieZnalezione obrazy dla zapytania siodło wszechstronne brązowe
- Daj, pomogę. - chłopak chciał zabrać ode mnie kilka rzeczy, nie pozwoliłam mu na to.
- Spokojnie, dam radę. Mogłabym się założyć, że przegrałbyś ze mną w siłowaniu się na rękę. - mrugnęłam do niego uśmiechając się przy tym i ruszyłam dalej.

Seth?

Od Seth'a do Arii

Uważnie obserwowałem jazdę rudowłosej Zuzanny. Dziewczyna, z tego co mi opowiadała, pochodziła z Polski i stąd to dziwaczne imię. Rudowłosa wcześniej miała styczność z końmi, co było widać już po pierwszych kilku minutach jazdy; Isaac, jeden z najbardziej niesfornych koni, idealnie z nią współpracował, a z tym koniem to był nie lada wyczyn.
Dziewczyna spojrzała na mnie niespokojnie, a ja uniosłem kciuki do góry. Nie rozumiałem, dlaczego potrzebowała mojej pomocy. Jak dla mnie, jeździła bardzo dobrze.
- I jak? - spytała, kiedy podjechała do mnie i zsiadła z konia.
- Bardzo dobrze - mówiąc to, poklepałem ogiera po pysku. Zwierzę zarżało zadowolone. - Wygląda na to, że Isaac cię polubił.
- To mądre stworzenie - poklepała ogiera po szyi.
- I wredne - dodałem z lekkim uśmiechem.
- Może trochę - wyszczerzyła białe ząbki. - Kiedy następna lekcja?
- Dopiero za tydzień, robię sobie krótki urlop.
- Ach... Dobrze. Zatem, do zobaczenia - powiedziawszy to, zaczęła kierować się do stajni. Pomachałem jej ręką na pożegnanie, po czym sam ruszyłem na pastwisko, gdzie była moją kobyłka.
Tancerka wyczuła mnie, gdy tylko znalazłem się kilkadziesiąt metrów od niej. Oderwała łeb od zielonej trawy i zarżała radośnie na mój widok. Miała już całe pięć lat, a mi zdawało się, że była ze mną od znacznie dłuższego czasu.
W mieście byłem od całych pięciu lat, z początku mieszkałem u jakiejś rodziny zastępczej, która zdecydowała się mnie adoptować. Pierwszy dzień w nowym mieście i "ojciec" od razu zabrał mnie do stadniny znajdującej się na obrzeżach miasta. Już wcześniej miałem kontakt z tymi dumnymi stworzeniami, jakimi są konie, więc nie było to dla mnie nowością. Zdziwieniem był dla mnie natomiast fakt, że ten "ojciec" podarował mi jedną ze swoich nowo narodzonych kobyłek. Wybór padł na siwą klacz rasy czystej krwi arabskiej. Odwiedzałem Tancerkę kiedy tylko mogłem, a kiedy nadszedł odpowiedni czas, z pomocą jednej osoby, zacząłem ją trenować, przez co trochę zaniedbałem naukę. Cóż, ale i tak mam świetną pracę, nawet z tymi jedynkami z matmy na koncie.
Już z Tancerką wracałem do stajni. Już z dala zauważyłem, jak przy wejściu kręci się jakaś dziewczyna. Spoglądała na innych trenerów, którzy jeszcze nie skończyli swoich zajęć, ale do nich nie podchodziła. Pewnie nie chciała im przeszkadzać. Dopiero kiedy ja minąłem ją w drzwiach, usłyszałem ciche:
- Przepraszam...?
- Tak? - powiedziałem ciepło, zatrzymując się i posyłając jest przyjazny uśmiech.

Aria?

Seth Cox

Godność: Seth Cox 
Wiek: 20 lat
Zawód: Instruktor nauki jazdy konnej 
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero 
Pochodzenie: Londyn, Anglia 
Mieszkanie: Dzielnica 1 mieszkanie numer 10
Głos: Set It Off 
Motto: "Sto procent prawie pewności może może nas prowadzić w te pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć, które nie jest pewne."
Aparycja: Z pewnością nie należy do najbrzydszych, to trzeba mu przyznać. Seth jest wysoki, jak na mężczyznę przystało, mierzy równo metr osiemdziesiąt siedem. Ma szczupłą, wysportowaną sylwetkę z wyraźnie zaznaczonymi rysami mięśni. Jego twarz bardzo łatwo można zapamiętać; widoczne kości policzkowe, lekko zapadnięte policzki, wąskie wargi i wysokie czoło. Mężczyzna jest posiadaczem czarnych, lekko kręconych i przydługich włosów, które często wpadają mu do czekoladowych oczu.
Charakter: Z natury Seth jest bardzo przyjazny i towarzyski; z chęcią pogada z innymi czy pobawi się w psychologa i pomoże w trudnych chwilach. Z pewnością można go zaliczyć do osób uprzejmych i kulturalnych, zwłaszcza przy kobietach. Taktowny, potrafi przystosować się do danej sytuacji, a wszelkie spory stara się złagodzić. To bardzo wesoły człowiek, lubi sobie pożartować i pośmiać się ale tak, by nikogo tymi żartami nie urazić. Jeżeli nie jest do końca czegoś pewny, woli trochę poczekać i mieć właśnie te sto procent pewności. Lojalny i wierny, potrafi poświęcić wiele dla ważnej mu osoby, a sam nigdy by jej nie zdradził. Mimo wszystko trochę ma w sobie tej duszy romantyka, a w sprawach sercowych nie owija w bawełnę; jeżeli jakaś wpadnie mu w oko to zagada, zaprosi na kawę, nie jest przecież dzieciakiem. Bywa bardzo porywczy.
Partnerka: Od dobrych dwóch lat do żadnej się nie zbliżył 
Rodzina: Wychował się w sierocińcu, więc... 
Pojazd: Audi A3 
Zainteresowania: Głównie jazda konna - to po prostu jego pasja. Często również uprawia różne sporty, w pewnym stopniu interesuje się muzyką.
Inne: -
Kontakt: Emazra 
Zwierzę: Tancerka 
E-mail: jaworskakamila476@gmail.com 

Aria Mikealson


Godność: Aria Mikealson, dla przyjaciół Ari.
Wiek: 19 lat
Zawód: Jest wokalistką i siatkarką, dorabia sobie też biorąc udział w konkursach na pływanie.
Płeć: Oczywiście że płeć piękna
Orientacja: Hetero
Pochodzenie: Hiszpania, Madryt
Mieszkanie: Dzielnica 1 mieszkanie numer 11
Motto: Nigdy nie kłam komuś kto ci ufa... I nigdy nie ufaj komuś kto cię okłamał...
Aparycja: Powoli suniesz po niej wzrokiem, chcąc zbadać każdy centymetr jej ciała. Niewysokie (1,69 m), acz zgrabne, filigranowe dziewczę o szczupłej sylwetce, długich nogach, pełnych piersiach. Jej gęste włosy w kolorze czekolady, delikatnie opadają na plecy i ramiona, przy okazji zasłaniając okrągłą twarzyczkę. Teraz to na niej skupiasz swój wzrok. Alabastrowa cera, rumiane policzki, mały, lekko zadarty do góry nosek, czerwono-blade usta, wykrzywione w zadziornym uśmiechu oraz te długie, czarne rzęsy, które okalają jej niebieskie oczęta, pełne wesołych iskierek z pewną dozą zmysłowości. Jest piękna, prawda? Tak słodka w tej swojej niewinności, że najchętniej wziąłbyś ją tu i teraz.
Charakter: Stworzenie zaiste czarujące i pełne zadziwiającego uroku osobistego. Zwraca na siebie uwagę i zainteresowanie większości przechodniów. Nie może usiedzieć w miejscu, wszędzie jest, wszystko wie. Uparcie dąży do wyznaczonych sobie celów, stwarzając sobie możliwości do osiągnięcia ich, w każdy możliwy sposób. Nie zawsze uczciwy i zgodny z wartościami, które od dziecka chcą wpoić jej ojciec. Nauczył ją dobrych manier, a życie wciąż uczy jak przetrwać. Posiada specyficzny styl bycia. Kiedy czymś ją zdenerwujesz bez kija nie podchodź. Z kijem też nie. Jest lojalna i odważna, zgodnie z ideałami. Potrafi dotrzymać danego komuś słowa, honor stawia ponad wszystko. Większość uważa, że zna ją na wylot. Nic bardziej mylnego. Aria nie lubi dzielić się swoimi problemami z innymi, zazwyczaj stara się w inteligentny sposób rozwiązać sama wszelkie niedogodności. Nikomu się nie zwierza, bo mimo wielu znajomych, potocznie nazywanych przyjaciółmi, czuje się samotna. Prawdę mówiąc, woli porozmawiać sama ze sobą. Wszystkie samotne myśli spisuje w swoim obszernym pamiętniku prowadzonym od początku. Zawsze uśmiechnięta, chodź jej usta często wyrażają co innego. Serdeczność, nonszalancję, kpinę.. To ciche, zamknięte w sobie dziewczę, które nawet nie stara się tego zmienić. Dobrze jej tak, jak jest teraz. Trzyma się z boku, raczej nie szuka na siłę przyjaciół. Nie, nie jest nieśmiała. Tego nie można o niej powiedzieć. Po prostu nie lubi się narzucać, a sama myśl, że mogłaby komuś przeszkadzać wydaje się jej krępująca. Jest osobą szalenie niezależna. Kiedy tylko czuje, że ktoś bądź coś ją ogranicza, ma wrażenie, że się dusi i brakuje jej powietrza. Nie oznacza to jednak, że nie wyraża żadnego poszanowania regulaminów, choć nagina zasady tak, jak tylko to możliwe. Szybko przebiega po gamie emocji; w przeciągu paru sekund potrafi popaść z euforii w rozpacz i na odwrót. Uczuciowa, wrażliwa istotka, choć stara się ukryć jak bardzo ranią ją choćby najmniejsze słowa krytyki. Jest wierną i lojalną przyjaciółką, która dla przyjaciół jest w stanie poświęcić naprawdę dużo. Jest mistrzynią w wymyślaniu wiarygodnych wymówek, jeśli chodzi o natychmiastowe przerwanie rozmowy. Jest realistką, bez żadnych skłonności w stronę optymizmu czy pesymizmu. Typ duszy cierpiącej w ciszy. Nie wyżali się nikomu, będzie dusić swoje uczucia w sobie, aż jej przejdzie. Piekielnie inteligentna, aczkolwiek często udaje głupiutką dziewczynę, aby być krok przed swoją ofiarą. Dziewczę o wielkim sercu, pełne ciepła, miłości i życzliwości. To ona wyciągnie pomocną dłoń jako pierwsza, pocieszy, przytuli, a jej ramię będzie służyć jako chusteczka do nosa, nawet nawrzeszczy jeżeli będzie taka potrzeba. Ari tak naprawdę to cała gama sprzeczności i absurdalnych połączeń zupełnie różnych cech. W jej przypadku odcienie szarości nie istnieją. Tutaj jest tylko czerń i biel – albo ją kochasz, albo nienawidzisz.
Partner: Kiedyś pragnęła księcia z bajki. Dziś chce zwykłego faceta, który mimo jej wad, humorków jest ze nią i nie zamierza zmieniać jej na lepszy model.
Rodzina: Rodzice rozwiedli się kiedy miała 12 lat. Zajmował się nią ojciec, z matką nie utrzymuje kontaktu. Ma starszego brata - Ashtona.
Pojazd: Peugot 3008
Zainteresowania: Uwielbia czytać i uczyć się nowych rzeczy, jest bardzo ambitna. Lubi fotografować i szkicować. Długie spacery są nierozłączną częścią jej dnia. Kocha jazdę konną, interesuje się końmi i dużo wie na ich temat, podobnie jest z psami. Lubi oglądać mecze piłki nożnej co jest nie zbyt często spotykane u kobiet, kiedy była młodsza często chodziła z bratem na boisko pograć dzięki czemu teraz potrafi trafić w piłkę.
Inne: 12345678
- Kocha i potrafi cudownie śpiewać, nie kryje się z tym i nie wstydzi się robić tego publicznie
- Kiedyś ktoś chciał ją zabić, została jej blizna na udzie i ramieniu
- Lubi uczyć się nowych rzeczy, zna wiele języków i szybko uczy się nowych
Kontakt: Dahvie
Zwierzę: Last Noir

Od Angeliki CD Maksa

- Kocham cię - wplotłam palce we włosy chłopaka i popatrzyłam mu w oczy
- Też cię kocham - pocałował mnie w czoło
Uczucie wtedy, jakie czułam było nie do opisania. Pomimo co zrobiłam to i tak mi wybaczył, a nie wyobrażam sobie jak wtedy musiał cierpieć gdy zobaczył mnie i mojego znajomego całujących się. Ale to tylko przez ten cholerny alkohol. Cudowne było to, że jest na tym świecie osoba, która kocha mnie bezgranicznie i nigdy mnie nie zostawi [Przynajmniej miejmy taką nadzieję xD]. Miałam niezwykłe szczęście, że na swojej drodze spotkałam Maksa. I pomyśleć, że zaczęło się to od internetowej znajomości.
- Wyglądam okropnie w tym rozmazanym makijażu - uśmiechnęłam się i spuściłam głowę
- Wyglądasz najpiękniej na świecie - złapał mnie za brodę i podniósł głowę składając delikatny pocałunek na moich ustach
Mimo, że dla Maksa byłam piękna to i tak musiałam zmyć ten beznadziejny makijaż, ale nie wiem czy to w ogóle można było nazwać makijażem, bo wystarczyła sama woda, aby wszystko spłukać. Chłopak upierał się, żebym nigdzie nie szła to i tak to zrobiłam. Trochę mocno mnie trzymał, więc było to dość trudne, ale po kilku staraniach w końcu to zrobiłam. Zamknęłam drzwi i popatrzyłam na siebie, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech, bo w końcu znalazła się osoba na tym świecie, która zawsze będzie przy mnie. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek mogę być z Maksem, ale kiedy zobaczyłam krew w tej kuchni coś we mnie pękło. Jakby cały świat przewrócił się do góry nagami. Odkręciłam kran i zamoczyłam w niej ręce, a potem przetarłam twarz wodą i ręcznikiem. Popatrzyłam na siebie ponownie i stwierdziłam, że w końcu wyglądam jak człowiek. Wyszłam z łazienki, a Maks czekał już na mnie na kanapie. Podeszłam do niego i się wtuliłam w chłopaka. Mogłam przebywać z nim dniami i nocami tak przytulona. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Ale wszystko to musiał popsuć mój telefon. Musiałam się "oderwać" od Maksa i wzięłam telefon, który był na drugim końcu kanapy i go odblokowałam. Jeszcze tego brakowało, aby mój znajomy z którym się całowałam do mnie pisał. Przeczytałam wiadomość i aż zbladła co z resztą zauważył Maks. Pisał, że chce się ze mną spotkać, a w nocy było cudownie [Ja to mam pomysły xD]. Strasznie się bałam, że może zobaczyć to Maks. Nie zdążyłam wykasować wiadomości, bo Maks przyciągnął mnie do siebie, a telefon wypadł mi z ręki. Później całkiem o nim zapomniałam i mogło mieć to fatalne skutki. Każdy kto odblokowałby telefon mógłby zobaczyć od razu wiadomość, bo nawet z niej nie wyszłam.

Maks?

Od Maksa c.d Angeliki

Niemal przez całą noc nie zmrużyłem oka, nie byłem przyzwyczajony do spania w samochodzie, było mi zwyczajnie niewygodnie... około 12 pojechałem w miejsce, gdzie wczoraj było wesele. Zastałem tam Ethana.
- Jest Angelika? - spytałem.
- Ostatni raz widziałem ją wczoraj z jakimś chłopakiem jak szli do hotelu. - wyjaśnił. - A co? - spojrzał na mnie.
- Nic, nie ważne. Szczęścia. - uśmiechnąłem się sztucznie i wróciłem do auta.
Skoro poszła z nim do hotelu, na pewno sobie transport zorganizuje. Niepotrzebnie na nią czekałem jak debil. Szybko wjechałem na autostradę. Nagle zadzwonił mój telefon, sięgnąłem po niego, na ekranie pojawiło się zdjęcie Angeliki i jej imię. Zignorowałem to, odrzuciłem telefon na fotel obok i pozwoliłem mu dalej dzwonić. Po jakiejś godzinie dojechałem już do miasta, a po kilkunastu minutach parkowałem już auto w garażu, głupie korki... wjechałem windą na swoje piętro, ruszyłem w kierunku drzwi. Były otwarte co mnie zdziwiło, jednak nie specjalnie się tym przejąłem. Oparłem się o drzwi tym samym je zatrzaskując, westchnąłem ciężko, wszedłem do salonu i osłupiałem, Angelika stała w rogu salonu z twarzą schowaną w dłonie, co ona tu robi?
- Co ty tu robisz? - spytałem bezbarwnie rzucając kluczyki i marynarkę na niewielki stolik.
Dziewczyna podskoczyła i spojrzała na mnie, jak na ducha. Miała rozmazany makijaż.
- Drzwi były otwarte... ja... znalazłam w kuchni krew... - głos jej drżał.
- Samobójcą jeszcze nie jestem, jeśli o to ci chodzi, poza tym... jak widzisz przed chwilą wróciłem. - mruknąłem.
- G-gdzie byłeś?
- A gdzie miałem być? Okazałbym się skończonym dupkiem, gdybym cię tam zostawił. Ethan powiedział, że widział cię ostatni raz wczoraj, jak szłaś z tym chłopakiem do hotelu, skoro wczoraj ci się tak fajnie z nim całowało, co dałaś mi widocznie do zrozumienia, pomyślałem, że na pewno wrócisz z nim. 
- W-wróciłam taksówką... Maks... przepraszam, nie chciałam z nim... - po jej policzkach spłynęły łzy.
- Teraz to już chyba nie istotne... - wydukałem. - Dajmy sobie spokój...
- Nie! - wykrzyczała. - Chcesz tego?! Nie zależy ci na mnie w ogóle?!
- Zależy! Ale co z tego jak tylko mi? Ograniczać cię nie będę!
Dziewczyna rozpłakała się, podbiegła do mnie, rzucając się na mnie i złączając nasze usta w pocałunku.
- To nie prawda, przepraszam. - szepnęła chowając twarz w mojej koszulce.
- Już dobrze, nie ważne. - trzymałem ją mocno aby się nie zsunęła.

Angelika?

Od Angeliki CD Maksa

Przebudziłam się z wielkim bólem głowy. Kac... no tak i po co tak piłam wczoraj...kompletnie nic nie pamiętam. Kiedy chciałam wstać wzięłam koc i zobaczyłam jak ktoś trzyma mnie ręką i się to mnie przytula. Delikatnie się odwróciłam i zobaczyłam mojego znajomego. Zrobiłam wielkie oczy, bo nie wiedziałam czy coś między nami dzisiaj zaszło. Delikatnie wzięłam dłoń chłopaka na bok i wzięłam sukienkę, aby coś ubrać, bo byłam w samej bieliźnie. Kiedy się rozejrzałam stwierdziłam, że jesteśmy w jakimś hotelu. Szybko się ubrałam, wzięłam swoje rzeczy i zadzwoniłam po taksówkę. Była już po pięciu minutach, a dojechaliśmy po dziesięciu. Zapłaciłam i weszłam do domu. Od razu poszłam wziąć jakiegoś proszka, bo strasznie bolała mnie głowa. W mieszkaniu panował bałagan, a przecież wczoraj sprzątałam. Poszłam do sypialni i zastałam tam Alice i Matta.
- Oj sorry - powiedziałam trzymając się za głowę i zażenowana całą sytuacją
- Nie szkodzi. To nie twoja wina - oznajmiła dziewczyna szybko się ubierając
Trochę mi o przeszkadzało, bo to w końcu mój dom i nie pozwoliłam dla żadnej sprowadzać chłopaków, a co dopiero do mojej sypialni. Ale zignorowałam to z nadzieją, że to się nigdy nie powtórzy. Siedząc przy stolę przypomniałam sobie o Maksie. Wczoraj poszedł i nie zaczekał na mnie. Pomyślałam, że pewnie musiał już iść, ale nie chciał mi przeszkadzać, ale przecież to do niego nie podobne. Poszłam do Matta, aby się go zapytać, bo to w końcu jego przyjaciel.
- Matt, mam pytanie - uniosłam brwi
- No mów - usiadł na łóżku w oczekiwaniu na pytanie
- Nie widziałeś wczoraj Maksa, albo nie dzwonił do ciebie?
- Dzwoniłem tylko do niego, ale wydawał się jakiś taki smutny. Nie chciał mi powiedzieć o co chodzi - powiedział zmartwiony
- No cóż, ale dzięki
Poszłam do łazienki, aby się przebrać. Pomyślałam, że pójdę do jego mieszkania, ale jak wychodziłam zatrzymała mnie Alice i opowiedziała mi wczoraj co się wydarzyło. Ale jeśli przez to było mu tak przykro to mogło oznaczać jedno.... zależało mu na mnie? Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć i chciałam z nim jak najszybciej porozmawiać. Pod jego domem byłam już po około dwudziestu minutach. Podeszłam do drzwi i zapukałam, lecz nikt nie otwierał, a drzwi po chwili się uchyliły. Lekko je otworzyłam i weszłam do środka. Kilka razy zawołałam, lecz w domu nie było nikogo....nawet psów. Rozejrzałam się po mieszkaniu i weszłam do kuchni. Leżał tam nóż, a obok była krew. Strasznie się przeraziłam, że mógł coś sobie zrobić. Nie dochodziło do mnie, że to wszystko mogło być przeze mnie.... przez moje głupstwo. Bardzo się o niego martwiłam i chciałam go jak najszybciej znaleźć. W oczach zakręciła się łza, aż w końcu wyleciała i spłynęła po moim policzku, całkowicie rozmazując makijaż. Wyglądało na to, że zależy mi na nim...

Maks? Beznadziejne...

16 sty 2017

Od Maksa c.d Angeliki

Kiedy skończyliśmy śpiewać, wszyscy stuknęli się kieliszkami i upili trochę szampana. Usiedliśmy, pierw coś zjedliśmy, później wszyscy się rozeszli do różnych stolików i zaczęli rozmawiać na różne tematy a jeszcze później kiedy wypili więcej alkoholi - śpiewać, tańczyć, krzyczeć. [...] Po kilku godzinach, kiedy się ściemniło całą imprezę przenieśli na plażę, w środku zaczynało brakować miejsca mimo, że sala była naprawdę duża. Kiedy puścili wolniejszą piosenkę, podszedłem do Angeliki, która stała z Alice.
- Zatańczy pani? - uśmiechnąłem się, wyciągając w jej stronę dłoń.
- Chętnie. - chwyciła ją i odwzajemniła gest.
Weszliśmy wśród pary, położyłem dłonie na jej talii, ona swoimi objęła moją szyję a głowę po czasie oparła o mój tors, oparłem swoją głowę o jej i kołysaliśmy się powoli w rytm muzyki. Piosenka trwała 4 minuty, po tym puścili ponowną i ponownie tańczyliśmy. Po czasie zeszliśmy na bok, Angelika podała mi kubek prosząc, abym nalał jej pączu. Staliśmy, rozmawialiśmy i śmieliśmy się, aż nagle podeszli do nas dwaj chłopacy i trzy dziewczyny, pierwszy raz ich na oczy widzę, z resztą... tak jak wszystkich tutaj. Z wyjątkiem Alice i Amber.
- Hej Andzia! - krzyknęła dziewczyna.
- Elli! - wpadły sobie w ramiona, kolejno przytuliła każdego z nich. - Dobrze was widzieć! To jest Maks, Maks, to moi starzy, dobrzy znajomi.
- Chodź mała, pobujamy się trochę, wypijemy coś. - jeden z chłopaków objął ją.
Ta nie zwracając już na mnie uwagi, poszła z nimi bez słowa. Stałem przy tym stole jak debil, przyglądając się innym, co jakiś czas odwzajemniając czyjś uśmiech. Spojrzałem w kierunku Angeliki, bawiła się w najlepsze wypijając całe kubeczki alkoholu. Widziałem, że dobrze się bawi a ze mną pewnie się tylko nudziła. Nie chcąc tu dłużej stać, ruszyłem wzdłuż plaży. Co jeśli myśli, że nie potrafię się bawić? Potrafię ale w towarzystwie, które choć trochę znam... wróciłem dopiero po pół godzinie, nic się nie zmieniło, no... może kilkadziesiąt osób było bardziej pijanych. Zacząłem wzrokiem szukać Angeliki, zauważyłem ją z boku jak... całowała się z tym chłopakiem, który nazwał ją "Mała" wtedy coś mnie ukuło w sercu... wpatrywałem się w nich zaskoczony, Angela przerwała na chwilę pocałunek i spojrzała na mnie, uśmiechnęła się jedynie i całowała z nim dalej. Przejechałem dłonią po włosach i napięcie odwróciłem, ruszyłem w kierunku parkingu. Szarpaniem rozwiązałem krawat, kiedy byłem już przy samochodzie cisnąłem nim o ziemię i oparłem dłonie o samochód, spuszczając głowę. Cały czas miałem przed oczami ją... z nim. Wsiadłem do samochodu, oparłem głowę o kierownicę zamykając mocno oczy. Cholera, dlaczego zawsze tak mam? Jak zacznie mi zależeć, zawsze to tracę... odpaliłem silnik, wrzuciłem bieg, włączyłem światła i z piskiem opon ruszyłem przed siebie. Zatrzymałem się na chwilę przy pierwszym lepszym sklepie, kupiłem butelkę piwa i pojechałem na bulwar. Usiadłem na cementowym mostku, spuszczając nogi w dół i biorąc łyk piwa pustym wzrokiem wpatrując się w czarną otchłań, jaka panowała na tafli wody. Zastanawiałem się co mam teraz zrobić... wrócić tam nie wrócę, po co? Żeby zastać ich znów całujących się albo co gorsza... w łóżku? Takim chamem nie będę i nie pojadę bez niej choć właściwie nie powinienem mieć żadnych wahań... nie, nie będę taki. Wyciągnąłem telefon, patrząc na godzinę 3:04, minęło kilka godzin jak tu siedzę, mimo w miarę dużej temperatury, nieco zmarzłem. Wyrzuciłem pustą już butelkę do śmietnika, ponownie wsiadłem do auta. Pojechałem najpierw na stację, zatankowałem do pełna, kupiłem sobie butelkę wody i wróciłem do pojazdu, pojechałem na parking strzeżony, podkręciłem delikatnie ogrzewanie, puściłem cicho jakąś piosenkę, położyłem oparcie fotela i zamknąłem oczy, próbując się pozbierać po tym wszystkim.

Angelika?

Od Angeliki CD Maksa

Aby dotrzeć do naszego punktu, czyli kościoła. Musieliśmy tak na prawdę przejechać całe miasto. No, ale cóż. Maks się zgodził, więc teraz nie ma odwrotu. Nie wiem co dziś takiego było, ale prawie wszędzie były korki. W końcu chłopak postanowił zjechać na autostradę. Po drodze nic się takiego nie działo, więc wzięłam swój telefon. Spojrzałam na chwilę na Maksa, który najwyraźniej o czymś myślał, uśmiechnęłam się tylko i nadal na niego patrzyłam.
- Co? - zaśmiał się widząc jak na niego patrzę
- Nic - uśmiechnęłam się, a mój wzrok powędrował ponownie w ekran telefonu
Chłopak jechał dość szybko, ale nie przeszkadzało mi to, bo zaraz zaczynała się ceremonia, a nie mogłam się spóźnić, bo w końcu byłam druhną i też byłam tam ważna. Nagle samochód raptownie zahamował, a ja się strasznie przestraszyłam i złapałam za dłoń Maksa, który trzymał rękę na biegach [Nie wiem jak to się nazywa xD] i mocno ją ścisnęłam.
- Spokojnie - uśmiechnął się łapiąc mnie za rękę
Szybko zabrałam swoją dłoń i się trochę zaczerwieniłam. Widziałam, że dla Maksa też było trochę głupio, więc postanowiłam o tym zapomnieć i zacząć jakiś temat.
- To daleko jeszcze? - uśmiechnęłam się
- Nie już praktycznie jesteśmy - zrobił sztuczny uśmiech
Szybko wysiedliśmy z samochodu i powędrowaliśmy w stronę Kristen i Ethan'a, którzy stali przed kościołem. Podeszłam do nich i ich uścisnęłam.
- A więc to twój chłopak? - powiedział Ethan podając rękę dla Maksa
- Przyjaciel - poprawiłam
Potem Ethan spierał się ze mną, że to mój chłopak. Zawsze to robił, ale ja już nie byłam tą małą dziewczynką. Potem kazali nam już iść. Maks usiadł w drugiej ławce po stronie tam gdzie ja miałam stać. Ja natomiast stanęłam na swoim miejscu i rozejrzałam się po sali mój wzrok przykuły dwie znajome mi twarze. Była to Alice i Amber, ale zastanawiałam się co one mogą tu robić. Podeszłam do kuzyna i on mi wyjaśnił, że je zaprosił. Staliśmy tak wszyscy, aż w końcu zaczęły grać organy i na ołtarz kierowała się panna młode, a za nią kilka dziewczynek, które sypały kwiatkami i na końcu dziewczynka z chłopczykiem, którzy nieśli obrączki dla młodych. Cała ceremonia trwała około godziny ja w tym czasie zerkałam na Maksa, który się do mnie uśmiechał. Potem ja musiałam jechać z panną młodą, panem młodym i [Jak jest druhna to to jest facet, nw jak się nazywa xD]. Ja byłam tam ważna i pomagałam dla młodych we wszystkim. Maks musiał jechać swoim samochodem, ale już po chwili widziałam jak wjechał na parking. Wysiadł z auta i podszedł do mnie. Kiedy już wszyscy byli jak zawsze podeszli rodzice młodych itp. Następnie ja szłam za młodymi, a ci otworzyli lokal, aby goście mogli wejść. Wiedziałam, że to będzie na prawdę długa noc, bo ja tak na prawdę do domu powinnam jechać z młodymi [W sensie kiedy oni już będą jechać to ja też]. Kiedy wchodziliśmy na gości czekał już szampan. Wszyscy zajęli swoje miejsca i zaczęli śpiewać dla młodych.

Maks? To najkrótsze opo jakie napisałam ;-;

Od Maksa c.d Angeliki

Przyjrzałem jej się dokładnie aby zbadać, czy na pewno mnie nie wkręca. Nic na to nie wskazywało.
- W sumie... - przejechałem dłonią po karku. - Nie mam nic przeciwko. - dodałem.
Dziewczyna od razu szeroko się uśmiechnęła co odwzajemniłem. W tej samej chwili kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Podziękowaliśmy i wzięliśmy się powoli za jedzenie.
- Masz jakiś garnitur, czy coś? - spytała biorąc gryza frytki. Spojrzałem na nią i wzruszyłem ramionami. Na ogół nie chodzę w garniturach... - W takim razie musimy iść coś ci kupić. - zarządziła.
Westchnąłem lekko i wziąłem łyk coli. Zjedliśmy powoli, przeprowadzając rozmowę na pierwszy lepszy temat. Wyrzuciłem śmieci do kosza i poszliśmy dalej wzdłuż galerii. Wchodziliśmy do różnych sklepów, w kilku nic nie znaleźliśmy ciekawego, dopiero w którymś z kolei. Właściwie to Angelika wybierała, ja się tylko przyglądałem. Ruszyliśmy w kierunku przymierzalni, stała tam kobieta, która odbierała niechciane rzeczy i na koniec dnia układała wszystko tam, gdzie powinno być, żeby nie było zamieszania.
- Witam Państwa, zapraszam. - westchnęła nas do jednej przymierzalni. Angelika chciała wyjść, jednak ta jej nie pozwoliła. - Proszę się nie krępować, pary często razem wchodzą. - uśmiechnęła się.
Angelika westchnęła i usiadła na pufie.
Również westchnąłem. Ściągnąłem koszulkę i włożyłem koszulkę, później spodnie i marynarkę, krawat.
Znalezione obrazy dla zapytania garnitur slim
- Świetnie. - uśmiechnęła się, poprawiając mi krawat.
Odwzajemniłem uśmiech, skrępowanie całą sytuacją szybko zniknęło. Ponownie przebrałem się w poprzednie ciuchy i wyszliśmy. Kasjerka zapakowała mi to w torbę, zapłaciłem i wyszliśmy. Po wizycie w sklepie z perfumami wróciliśmy do domów, był już wieczór.
***
Wstałem o siódmej rano, miałem trochę rzeczy do zrobienia, a wyjechać mieliśmy o dziewiątej. Zacząłem oczywiście od pościelenia łóżka, zjadłem kanapkę a przed tym nakarmiłem psy. Napiłem się soku pomarańczowego, zakręciłem gaz, wodę i inne rzeczy. Założyłem czarne jeansy, t-shirt i szybko podszedłem zaprowadzić psy do Alexa, daleko nie miałem a przy okazji zaliczyliśmy spacer. Kiedy wróciłem do domu, poszedłem pod prysznic, wyszczotkowałem zęby. Założyłem spodnie i zaczynałem zapinać guziki od koszulki, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Zarzuciłem na szyję krawat i poszedłem otworzyć, zobaczyłem Angelikę już gotową.
- Jeszcze pół godziny... - otworzyłem szerzej, dając jej wejść.
- Wiem, wstałam szybciej... nudziło mi się. - wzruszyła ramionami i zmierzyła mnie wzrokiem.
Westchnąłem i wróciłem do łazienki, gdzie dokończyłem zapinanie guzików od koszuli, wziąłem się za krawat.
- Pomóc ci? - usłyszałem nagle.
Dziewczyna stała oparta o ścianę, przyglądając mi się z uśmiechem.
- Potrafię zawiązać jeszcze krawat. - stwierdziłem.
Angelika mimo moich słów podeszła do mnie i zrobiła to za mnie, nabrała na dłoń żelu i zaczęła układać mi włosy, westchnąłem.
- No, gotowy. - umyła dłonie.
Wyperfumowałem się jeszcze, wziąłem swój plecak z rzeczami na te kilka dni, założyłem marynarkę, chwyciłem walizkę Angeliki i zeszliśmy na dół. Wpakowałem wszystko do bagażnika, otworzyłem dziewczynie drzwi, zająłem swoje miejsce i ustawiłem nawigację. Odpaliłem silnik, wrzuciłem bieg i ruszyliśmy.

Angelika?

Od Angeliki CD Maksa

- Chętnie. Prawda Alice? - spojrzałam na nią
Ta jednak nawet nie słyszała co mówiłam, bo była tak zajęta Mattem i to mnie trochę wnerwiało. Fajnie, że ma chłopaka ale to nie znaczy, że ma mnie ignorować.
- Prawda, prawda - powiedziała cicho pod nosem
- Dobra gołąbeczki już przestańcie, my tu tez jesteśmy - pomachałam ręką
Rozumiem, że się kochają ale przez przesady. Wszyscy na to patrzeć nie muszę. Maks dał mi bilety i mieliśmy się spotkać na miejscu.
- Chodź Alice idziemy już
- Sama idź ja tu zostanę - powiedziała całując chłopaka
- Nie wygłupiaj się tylko marsz idziemy! - powiedziałam stanowczym tonem na co wszyscy zaskoczeni popatrzyli na mnie
- O boże.... dobrze.... mamo - zaśmiała się i puściła całusa w kierunku Matta
- Zwariuję niedługo z tobą - wywróciłam oczami
Zadzwoniłam po taksówkę, która była już tu po zaledwie pięciu minutach. Obie na koncert dotarłyśmy kilka minut wcześniej od chłopaków. Stałam sama oddalona od tłumu, bo nie chciałam się przepychać. I nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Odwróciłam się i zobaczyłam Maksa
- A ty co nie w kolejce? - uśmiechnął się
- Nie chce się przepychać - odwzajemniłam uśmiech
Rozmowę przerwała mi Alice, która zaczęła mnie wołać, że teraz nasza kolej, aby wejść. Byłyśmy tak na prawdę na samym końcu. Muzyka mogła być, lecz to nie były moje klimaty. Jednak spojrzałam tam gdzie stała Alice, ale jej nie było. Zaczęłam się rozglądać i stawać na palcach. Szybko wyszłam i poszłam do Maksa zapytać się czy jej nie wydział.
- Nie widziałeś gdzieś Alice? - zapytałam trochę zdyszana
- Taa... jest z Mattem - wywrócił oczami
Od razu poszłam do niej i trochę na nią nakrzyczałam. Martwiłam się o nią. Byliśmy tam jeszcze do godziny dwudziestej. Chłopaki mieli zostać jeszcze przez godzinę, więc my już pojechałyśmy do mojego domu. Kiedy weszłyśmy poczułam zapach jedzenia. Okazało się, że to Amber przygotowała nam jedzenie. To było na prawdę kochane z jej strony. Wszystkie usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy jeść.
- A tak w ogóle do kiedy będziecie? - odezwałam się pierwsza
- A co chcesz się już nas pozbyć? - zaśmiała się Amber
- Taa....
- Jutro niestety wyjeżdżamy - odpowiedziała Amber
Cały wieczór spędziłyśmy na rozmawianiu i tak minął nam cały wieczór.

~Nazajutrz~

Obudził mnie dźwięk telefonu. No kto może tak wcześnie dzwonić? - pomyślałam. Wstałam leniwie i poszłam do telefonu. Otworzyłam dobrze oczy i zobaczyłam napis "Ethan" i jego głupkowate zdjęcie ze mną. Była to mój starszy kuzyn miał dwadzieścia pięć lat. Zastanawiałam się po co może do mnie dzwonić, aż odebrałam.
- Cześć brat, co chcesz? - ziewnęłam
- Obudziłem cię? Przepraszam, ale mam ważną sprawę - trzymał mnie w niepewności
- Spoko. Jaką? Mów - zaciekawiłam się co może być tak ważnego
- Chcę cię zaprosić na mój ślub
- Żenisz się? - zrobiłam wielkie oczy
- Tak i chciałbym przyjechać do ciebie i cię osobiście zaprosić
Szybko podałam mu adres i miał przyjechać jeszcze dziś. Cieszyłam się, że mój kuzyn w końcu znalazł tą jedyną z którą chce spędzić resztę życia i założyć z nią rodzinę. Szybko wstałam i zaczęłam ogarniać dom, bo miał się zjawić za dwie godziny. Spojrzałam na kanapę, ale nie było tam dziewczyn. Pomyślałam, że może gdzieś wyszły i zarz przyjdą. Poszłam tam i zobaczyłam kartkę. Pisało na niej, że miały wcześniej pociąg i nie chciały mnie budzić. Odłożyłam kartkę i zaczęłam dalej sprzątać. Kiedy skończyłam zostało pół godziny do przyjazdu. Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki i wszystko było już gotowe. W samą porę, bo za chwilę usłyszałam dźwięk dzwonka. Nie zastanawiałam się kto to i poszłam otworzyć.
- Angelika - podałam rękę partnerce mojego kuzyna
- Kristen - uśmiechnęła się i uścisnęła moją rękę
Pokazałam miejsce gdzie mają usiąść i poszłam przywitać się z Ethanem
- Ale my się długo nie widzieliśmy - uśmiechnął się i mnie przytulił
- Już trzy lata - odwzajemniłam uścisk
Rozmawialiśmy tak dobrą godzinę. Kristen wydawała się bardzo miła i zabawna. Na pewno wiedziałam, że to idealna żoną dla mojego kuzyna. Potem oznajmili mi, że będę druhną. Bardzo byłam zaskoczona, ale się zgodziłam, bo nie chciałam ich zawieść. Porozmawialiśmy tak jeszcze przez piętnaście minut i musieli już iść zapraszać innych. Otworzyłam zaproszenie, które było ładnie zapakowane. Były tam najważniejsze rzeczy. W jakim kościele się odbędzie, lokalu i o której godzinie, a także kiedy. Wesele miało się odbyć 18 lutego, więc było jeszcze około dwóch tygodni. Ja oczywiście musiałam sobie kupić sukienkę i jakieś perfumy. Na końcu pisało, że mogę zabrać ze sobą partnera. Nie miałam pojęcia kto by mógł ze mną pójść, bo ja nikogo nie miałam. Wtedy pomyślałam o Maksie, ale mógł się nie zgodzić, bo ma ważniejsze sprawy na głowie, a nie chodzenie ze mną po jakichś weselach i w dodatku nikogo tam nie znał. Ale postanowiłam wziąć go na zakupy. Może mi coś doradzi. Fakt był facetem, ale to co. Szybko ubrałam się i zostawiłam jedzenie dla Luki. Na miejscu byłam już po dziesięciu minutach. Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi, a one po chwili się otworzyły.
- O Angelika co chcesz? - podniósł brew zdziwiony
- Ubieraj się i idziemy - weszłam be pytania do jego mieszkania
- Ale po co? - zamknął drzwi
- Idziemy na zakupy - uśmiechnęłam się
- Ale ja niczego nie potrzebuję - zrobił wielkie oczy
- Nie o tobie mówię. Tylko o sobie - wywróciłam oczami. A teraz się prędko ubieraj i nie ma gadania - powiedziałam stanowczo
- No dobrze
Chłopak poszedł do szafy i wziął ubrania, a ja uważnie mu się przyglądałam i śledziłam każdy jego krok. Już po chwili był ubrany. Wziął kluczyki od samochodu i zamknął na klucz drzwi od domu. Otworzył drzwi od samochodu i je zamknął, a potem sam poszedł na swoje miejsce.
- Jaki dżentelmen - zaśmiałam się patrząc na niego
- No wiesz. W końcu się staram - uśmiechnął się
W centrum handlowym byliśmy już po piętnastu minutach. Poszliśmy do pierwszego sklepu z sukienkami, bo moja uwagę przykuło kilka sukienek. Maks akurat był zajęty patrzeniem w telefon i gdybym go nie zatrzymała to szedł by dalej przed siebie. Szybko złapałam o za rękę i pociągnęłam do sklepu. Ten się trochę przestraszył, a ja się z niego śmiałam. Podeszłam do sukienek, które mi się podobały i dawałam je po kolei dla Maksa. Kiedy stanęłam i spojrzałam na niego to był cały obładowany ciuchami, a ja zaczęłam się z niego śmiać, a ten tylko zrobił poważną minę. Wystarczyło tego, więc poszłam do przymierzalni, a chłopak usiadł przed nią w dużym fotelu. Założyłam pierwszą sukienkę, która była niebieska i z dość dużo odkrytym dekoltem.
Wyszłam aby pokazać się dla Maksa, a on tylko poparzył na mnie z dziwnym uśmieszkiem. Nie pytałam się o co chodzi, bo się domyślałam od razu się cofnęłam. Wzięłam drugą, która była też niebieska, ale nie tak bardzo jak poprzednia.
Wyszłam, a chłopak tylko powiedział, że ładna. Jednak dla mnie było za dużo koralików na górze, wiec wzięłam trzecią.
Też była fajna, ale tym razem miała za dużo dodatków. Kiedy patrzyłam na Masa ten wydawał się rozbawiony całą sytuacją. W końcu wzięłam ostatnią czarną.
I to był strzał w dziesiątkę ta własnie była idealna. Nie przymierzałam już innych tylko wzięłam tą. Szybko się ubrałam w moje cichu, a kiedy spojrzałam na fotel gdzie siedział Maks to widziałam, że ma zamknięte oczy.
- Wstawaj śpiąca królewno - zaśmiałam się
- Najpierw musisz dać całusa - uśmiechnął się
- Bardzo śmieszne. Wstawaj już - zrobiłam poważną minę
- Dobrze, dobrze szefowo - zaśmiał się
Ten to chyba zawsze taki jest. Poszłam do kasy, aby zapłacić za mój nowy nabytek. Kiedy wychodziłam poczułam jak zaburczało mi w brzuchu. Nie dziwię się bo dziś nawet nic nie jadłam.
- Idziemy coś zjeść? - popatrzyłam na Maksa
- Chętnie - uśmiechnął się
Kiedy przechodziliśmy w końcu natknęliśmy się na "bar" w którym można było coś zjeść. Szybko do niego weszliśmy i zajęliśmy jeden ze stolików. Maks zapytał się mnie co chcę i poszedł to zamówić. Kiedy wrócił postanowiłam się zapytać czy nie wybrałby się ze mną na wesele, jednak to on się pierwszy mnie coś zapytał.
- A tak w ogól to po co ci ta sukienka? - uniósł brew siadając
- Na wesele
- Bierzesz ślub? - zapytał zaniepokojony
- Taa.... jakbym brała ślub to chyba bym ze swoim przyszłym mężem chodziła po sukienkę, a nie z tobą - powiedziałam. - To sukienka na wesele mojego kuzyna
- Yhym
- Mam pytanie... - w końcu postanowiłam go o to zapytać
- No mów - wziął ręce na stoli w oczekiwaniu na pytanie
- Nie poszedłbyś ze mną na top wesele? Wiesz na zaproszeniu było, żeby kogoś zabrać, a nie chce jako jedyna być sama, a ciebie już znam - uśmiechnęłam się

Maksiu? *-*

15 sty 2017

Od Maksa c.d Angeliki

- Mam nadzieję że się szybko spotkamy. - uśmiechnąłem się.
- Tak, ja też. - odwzajemniła uśmiech.
Dziewczyna zrobiła krok w moją stronę i przytuliła mnie, od razu odwzajemniłem gest. Oparłem się o maskę samochodu, niestety powodując włączenie alarmu. Dziewczyna zaśmiała się i odsunęła ode mnie, szybko wyłączyłem głośny dźwięk.
- Dobranoc. - pocałowała mnie w policzek i ruszyła w stronę drzwi.
- Dobranoc. - kiedy zniknęła za nimi, wsiadłem do samochodu.
Szybko wróciłem do domu, wziąłem prysznic i poszedłem spać. [...] Następnego dnia niestety musiałem iść do pracy. Na szczęście na 12 a nie 8... Chłopaki pojawili się dopiero 20 minut po mnie, Aleks był skacowany trochę a Matt... blady.
- A tobie co? - spytałem.
- Daj spokój, rzygałem całą noc, pierdolone żarcie... - mruknął łapiąc się za brzuch.
Jednocześnie z Aleksem wybuchnęliśmy śmiechem, ten spiorunował nas wzrokiem. Wstałem i usiadłem na jego biurku.
- Słyszałem że ty i Alice coś... ten tegest. - uśmiechnąłem się.
- Cooo? - zaśmiał się Alex, podszedł do nas i oparł się o biurko Matta.
- Angelika przyłapała ich na całowaniu. - dodałem. - Ale "Żadna jakoś mi nie przypadła do gustu"
- Dobra, odwal się. - podszedł do automatu z wodą.
Uśmiechnąłem się pod nosem. [...] Był już wieczór, szef wyznaczył nas do obstawienia wejścia na koncert, obadać czy nikt nie wnosi ładunków. Poszedłem się przebrać, naładować swoją broń. Nikt z nas nie narzekał, ponieważ mieliśmy wejście na koncert za darmo, a zespół był dobry.
Podobny obraz
Kiedy wróciłem, zauważyłem Alice siedzącą na kolanach Matta, lekko zaskoczony oparłem się o futrynę drzwi i spojrzałem na Alexa, który wskazał na moje miejsce. Spojrzałem tam i zobaczyłem Angelikę. Ściągnąłem kominiarkę z ust.
- Hej, co wy tu robicie? - spytałem.
- Alice się stęskniła. - wyjaśniła. - Jedziecie gdzieś?
- Taa, mamy obstawić wejście na koncert, przypilnować żeby nikt nie wniósł ładunków wybuchowych. - westchnąłem.
- To ja idę się przebrać. - Alex wstał z miejsca wychodząc.
- Aaa, nie chcecie jechać? Mamy wejściówki, zespół podobno fajny. - zaproponowałem.

Angelika?

Od Angeliki CD Maksa

A wszystko było tak idealnie i musiało napatoczyć się tych dwóch debili i zniszczyć mi humor. Kiedy Maks popchnął jednego z nich od razu wszyscy to zobaczyli i ich wzrok skierował się na chłopaków, a muzyka przestała grać i zapadła cisza. Nie chciałam, aby robili jakieś sceny i żeby goście poszli, bo nie będę wiedzieli co się dzieje. Szybko pobiegłam do DJ'a, aby powiedzieć mu, żeby dalej grał i nie przerywał. Na co on pokiwał głową i znów zaczął rozkręcać imprezę. Kiedy wracałam ze "sceny" widziałam wzrok Maksa, który wyglądał, że mnie przeprasza. Nie miał za co mnie przepraszać, bo to w końcu nie jego wina, a ona zachował się według mnie bardzo dobrze, bo mnie obronił. Postanowiłam o całej sprawie zapomnieć i tyle. Stało się i czasu nie odwrócisz, a urodziny i tak były świetne. Podeszliśmy razem z Maksem do stołu, aby coś zjeść i usłyszałam jak dzwoni mój telefon. Szybko g wyjęłam i zobaczyłam, że dzwoni Nikki, nie zastanawiałam się i od razu odebrałam.
- No hej co tam?
- Cześć. Przepraszam cię, że nie przyszłam, ale musiałam wyjechać do innego miasta, aby zrobić sesję. Bo jakby na złość akurat teraz mnie zaprosili - zaśmiała się
- Nie szkodzi, rozumiem
- Ale tak czy siak. Wszystkiego najlepszego. Dostaniesz prezent ode mnie, bo Nick miał przyjść, jest tam może gdzieś?
- Nie, nie widzę go - rozejrzałam się po klubie
- A to pewnie się spóźni, bo mówił że będzie. Niestety muszę już kończyć do zobaczenia
- Okej pa
Nie wiem czy to będzie dobry pomysł jak przyjdzie. Dobrze wiedziałam, że mu się podobam i znów może wyjść jakaś zadyma. Ale głupio mi go ez wyprosić, bo to w końcu syn mojej znajomej. Jak na razie go nie było, więc postanowiłam o tym nie myśleć.
- Widzę, że koledzy się dobrze bawią - zaśmiałam się
- Też tak myślę. Matt prawie wyjadł całe jedzenie - zmarszczył brwi
- Nie szkodzi. Niech je ile chce - uśmiechnęłam się
- Ciekawe gdzie on teraz jest, bo przy przekąskach już go nie widzę - rozejrzał się
- Tam chyba jest. I co ja widzę tańczy z Alice - zaśmiałam się
- Faktycznie - przyjrzał się
- A mówiła, że my będziemy razem, ale wygląda, że to oni ze sobą kręcą - pokręciłam głową
Maks tylko pokiwał głową i nic już nie powiedział. Ja tylko patrzyłam się na Matta i Alice. Na prawdę chyba coś między nimi jest, że aż tak się do siebie przytulają. Pewnie wszyscy mogą pomyśleć, że ja i Maks też jesteśmy parą, ale tak na prawdę to tylko mój przyjaciel i nic więcej [do czasu xD]. Siedząc tak zobaczyłam w drzwiach znajomąukieem kwiatów i dwoma torebkami w rękach - był to Nick. Podeszłam do niego, bo widziałam, że wzrokiem przeczesywał klub w poszukiwniu mnie. Wstałam i przeprosiłam na chwilę Maksa, a potem podeszłam do Nicka. Przytuliłam go, a on mnie mocno objąw w tali i spojrzał mi w oczy. Zerkałam ciągle na Maksa i wydawało mi się, że jest zazdrosny. Gdybym się nie odsunęła to na pewno by mnie pocałował. Wręczył mi prezent i kwiaty, a ja wszytko odłożyłam do innych prezentów i zaprowadziłam go na jego miejsce. Impreza trwała jeszcze do pierwszej w nocy, bo dopiero się tak na prawdę rozkręcała. Niektórych musieliśmy wynosić i wzywać taksówki, bo o własnych siłach nigdy by sobie nie poradzili. Na szczęście dziewczyny nie piły dużo. Ja tez wypiłam tylko szampana na początku i później tylko dwa albo trzy kieliszki wódki. Nigdy nie upijałam się szybko, więc to był plus. Kiedy wszyscy goście opuścili lokal niestety musieliśmy jeszcze posprzątać. Został tylko Maks, jego koledzy, Alice i Amber. Miałam wielkie szczęście, że miałam tą wspaniałą tróję. Dziewczyny i koledzy Maksa sprzątali inny stół i wyglądało na to, że się polubili, a ja z chłopakiem sprzątałam stół na końcu sali.
- Mogę się o coś spytać? - usłyszałam po chwili
- Jasne - uśmiechnęłam się nadal nosząc talerze na jedną "kupkę"
- Czy ty jesteś z tym blondynem albo Nickiem? - spojrzał na mnie
- A co zazdrosny jesteś? - zaśmiałam się
- Nie tak tylko pytam - spuścił wzrok na ziemię
- No oczywiście, że nie. Tego blondyna nawet nie znam to dziewczyny go przyprowadziły nie wiem dlaczego tak koniecznie chcą mi kogoś znaleźć, a Nick to mój kolega, syn Nikki mojej szefowej. Jak na razie, żaden nie podbił mojego serca - uśmiechnęłam się patrząc na chłopaka, który był przygnębiony
- I właśnie się dziwię, że z nikim nie jesteś
- Dlaczego? - zatrzymałam się i uniosłam brew
- No bo jesteś bardzo piękna i na pewno każdy chłopak chciałby z tobą być i już się o tym przekonałem
- Tak tylko, że każdego którego spotykałam to najzwyklejszy debil i tyle - powiedziałam trochę zła
Chłopak nic nie odpowiedział tylko dalej sprzątał. Spojrzałam na stół gdzie sprzątają Matt, Aleks, Alice i Amber, ale nie widziałam tam Matta i Alice. Pomyślałam, że może wyszli na zewnątrz i zaraz przyjdą. Ja tymczasem poszłam na zaplecze, aby wziąć pudła do których spakujemy dekoracje. Niestety poszłam tam w złym momencie, bo natrafiłam na Matta i Alice, ale nie stojących tak sobie, ale całujących się. Trochę byłam zażenowana tą sytuacją, ale gdy mnie tylko zobaczyli od razu przestali.
- Angelika! My... my tylko... - próbowała się tłumaczyć, a na jej policzkach pojawiały się rumieńce
- Spoko. Nie przeszkadzajcie sobie ja tylko po pudła - uśmiechnęłam się i chwyciłam za to co szukała
Wróciłam znów na salę i nie mogłam się powstrzymać, aby opowiedzieć to dla Maksa. Ten też był tym bardzo zdziwiony. Sprzątaliśmy to około dwóch godzi i dopiero o trzeciej nad ranem skończyliśmy. Byłam tak wyczerpana, że gdybym położyła się nawet na podłogę to i tak bym zasnęła. Potem Maks zaproponował dla mnie i dla dziewczyn, że nas odwiezie. Niestety dziewczyny i chłopcy trochę już podpili mimo, że impreza się już skończyła i się zachowywali niestosownie. Tylko Maks z nas wszystkich był trzeźwy, bo ja trochę piłam. Najpierw chłopak odwiózł Matta i Aleksa, bo ciągle coś robili, a tak poszli by spać. Wtedy przynajmniej wiedziałam gdzie dokładnie mieszka. Poszedł do mieszkania, aby zaprowadzić chłopaków, bo sami by pewnie spadli ze schodów i zrobili sobie krzywdę. Ja widziałam, że dziewczyny pomału zasypiają. Po kilku minutach wrócił Maks, aby tym razem odwieźć nas. Ja natomiast zamknęłam oczy i zasnęłam. Obudził mnie tylko głos Maksa, który mówił, że jesteśmy już na miejscu. Dziewczyny trochę już otrzeźwiały i poszły do mojego domu. Ja natomiast wyszłam i podziękowałam dla chłopaka, a ten spojrzał mi w oczy.

Maksiu? <3

Od Maksa c.d Angeliki

Spojrzałem na dziewczynę, która wpatrywała się we mnie z poważną miną. Po chwili wtrąciły się również jej koleżanki.
- Będziecie, prawda Maks? - pozostałe dwie, również zaczęły się na mnie patrzeć z wyczekiwaniem.
Spojrzałem na nie z przymrużonymi oczami, nigdy nie lubiłem zakładać co będzie. Nikt z nas tego nie wie.
- Ja tam nie wiem, wywołujecie na mnie presję... - mruknąłem krzyżując ręce.
Alice parsknęła śmiechem, i poklepała mnie po ramieniu, później położyła dłonie na ramionach Angeliki.
- Czyli jednak się doczekam. - wyszczerzyła się.
An spojrzała na mnie z dużymi oczami, później na Alice. Odsunęła się o krok.
- Dobra, zbędne teraz takie gadanie. - wtrąciła znudzona Amber. - Masz jeszcze innych gości, patrz, ci dwaj podobno na ciebie lecą. - wskazała na dwóch blondynów, niemal identycznych.
Zmarszczyłem delikatnie brwi, poczułem delikatnie ukłucie zazdrości. Ale dlaczego? Angelika spojrzała na mnie przepraszająco, uniosłem jedynie kąciki ust i machnąłem lekko dłonią dając znak, aby się mną nie przejmowała. Amber złapała ją pod rękę i pociągnęła w kierunku dwóch chłopaków, Westchnąłem i podszedłem do Matta, który okupował bufet.
- Niesamowite żarcie tu mają! - stwierdził popijając jedzenie colą.
- No, super. - parsknąłem śmiechem widząc, jak gada ze mną z pełną gębą, ledwo utrzymując wszystko w buzi. - Widziałeś gdzieś Aleksa? - spytałem rozglądając się.
- Zarywa do jakiejś dziewczyny... - wzruszył ramionami zastanawiając się, co jeszcze zjeść.
- Ty nie? Aż dziwne... - stwierdziłem mierząc go wzrokiem.
Jak pamiętam nie było żadnej imprezy, z której Matt wyszedłby bez żadnej dziewczyny. Może jest chory? Albo po prostu tym razem jedzenie wygrało. W końcu to jego największa miłość.
- Jakoś żadna mi nie przypadła do gustu. - stwierdził obojętnie. - A twoja gdzie?
- Nie jest moja. - westchnąłem. - Gada z jakimiś chłopakami. - wskazałem na dwóch blondynów.
- Pozwalasz na to? - zdziwił się.
- Nie jesteśmy razem. - spojrzałem na niego kątem oka.
- Jak któryś z tych debili ci ją wyrwie, na pewno nie będziecie. - mruknął.
Wywróciłem delikatnie oczami, krzyżując ręce na piersi. Spojrzałem na Angelikę, która w tym samym momencie zerknęła na mnie. Spuściłem wzrok i oparłem się o ścianę. Co z tego że wolałbym, aby ten czas spędziła ze mną, nie mogę jej niczego zabronić. Poza tym, to jej urodziny chcę żeby dobrze się bawiła. W końcu kiedy okazało się, że mieszkamy w tym samym miejsce, może będziemy się częściej spotykać, jeśli będzie chciała... Poniekąd żałowałem trochę, że nikogo tutaj nie znam. Jestem skazany na Matta, który zaraz wyje całe jedzenie... nagle poczułem, jak ktoś łapie mnie za rękę, odrzuciłem od siebie wszystkie myśli i zobaczyłem Angelikę. Uśmiechnąłem się lekko co odwzajemniła i przytuliła się do mojego ramienia. Po chwili objąłem ją i również przytuliłem.
- Towarzystwo nie ten? - spytałem, dalej trzymając ją w swoich objęciach.
- Trochę bardzo podpite... - westchnęła.
- No tak. - zrobiłem to samo.
- Ty nie pijesz? - spytała.
- Jestem samochodem, nie mogę. - wyjaśniłem.
Angelika pokiwała zrozumiale głową, nadal nie zmieniając pozycji. Nagle podszedł do nas jeden z blondynów, popchnął mnie.
- O-odwal się od niej! - zażądał. - Ona jest ze mną, przed chwilą zostaliśmy parą. Więc z łaski swojej, przestań ją macać! - fuknął.
- Jesteś pijany, ogarnij się. - mruknąłem.
- Chodźmy stąd kochanie. - złapał Angelikę za nadgarstek i pociągnął do siebie, ta jednak kurczowo złapała się mojego ramienia.
Szybko zareagowałem, złapałem go za koszulkę, dzięki czemu ją puścił.
- Z łaski swojej nie psuj jej urodzin. - warknąłem.
Pchnąłem go w stronę stołu, wpadł na krzesła i kilka z nich przewrócił. Widziałem, że chciał się na mnie rzucić, jednak przerwał mu drugi blondyn.
- Pracuje dla psów... - nie zareagował. - To pies! - szarpnął go.
Dopiero po tym ten na niego spojrzał i poszli dalej pić. Spojrzałem na Angelikę przepraszająco.

Angelika?

14 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Poczułam jak coś liże mnie w twarz. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam Lukę, który miał zamknięte oczy i lizał mnie po tworzy. Szybko się odsunęłam i zmarszczyłam brwi, na co pies wskoczył tylko na  łóżko i znów zaczął to robić.
- Luka! Co ty wyprawiasz uspokój się!
Krzyknęłam na psa, a ten się odsunął i spojrzał na mnie szczenięcymi oczami. Złapałam za telefon i zobaczyłam napis "Moje urodziny!". No tak przecież moje urodziny były właśnie dziś! 25 stycznia, całkiem o nich zapomniałam. Nagle poczułam jak coś wsuwa mi się pod rękę i był to Luka.
- No tak. Chciałeś mi złożyć życzenia piesku? - dałam mu buziaka w pyszczek
Weszłam w media społecznościowe i od razu kiedy otworzyłam jedną ze stron pojawiły się powiadomienia. Masa powiadomień. Nie zastanawiałam się o co chodzi, bo wiedziałam w czym leży rzecz. W końcu miałam dziś urodziny i dużo osób złożyło mi życzenia. Byli to między innymi rodzina, znajomi, a nawet trafiały się osoby, których w ogóle nie znam. Szukałam tylko jednego, a mianowicie od Maksa. Miałam nadzieje, że chłopak złoży mi życzenia, lecz po przeszukaniu wszystkich komentarzy nie znalazłam tego, na którym najbardziej mi zależało. Pomyślałam, że może go dziś jeszcze nie było, albo złoży mi wieczorem, ale po sprawdzeniu kiedy był okazało się, że to było niedawno. Nawet dziewczyny nie dzwoniły. Co rok było to samo. Dzwoniły i obie śpiewały, a raczej krzyczały "Sto lat". Też pomyślałam, że nie mają czasu, więc wstałam i poszłam do kuchni zrobić herbatę. Po jej wypiciu ubrałam się i poszłam z Luką na spacer. Po około piętnastu minutach wróciliśmy do domu. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu telewizji. Około godziny osiemnastej zadzwonił dzwonek do drzwi. Zastanawiałam się kto to taki może być. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Przed drzwiami stały moje przyjaciółki z pudełkiem i tortem.
- Sto lat kochana! - krzyknęły obie
- Dzięki - uśmiechnęłam się i zdmuchnęłam świeczki
Od razu rzuciłam się na dziewczyny i zaprosiłam je do mieszkania. Te tylko wręczyły mi pudełko i kazały otworzyć. Spojrzałam na nie trochę zdziwiona, ale i przestraszona, bo nie wiedziałam co one znów wymyśliły. Otworzyłam tajemniczą paczkę i zobaczyłam czarny materiał. Wyjęłam go i położyłam na łóżko. Od razu zobaczyłam, że była to piękna sukienka.
- Nie musiałyście - popatrzyłam na nie szczęśliwa
- Oj tam przestań - machnęła ręką Alice
Dziewczyny od razu kazały mi ja założyć i nie pytać się czemu. Nie protestowałam i powędrowałam do łazienki. Już po trzech minutach miałam ją na sobie i usłyszałam pukanie do drzwi.
- Co? - zapytałam
- Możemy wejść?
- Tak
Od razy kiedy to powiedziałam Alice i Amber niczym torpedy wparowały do pomieszczenia, jakby stały już za drzwiami i czekały, aż je zawołam.
- Wyglądasz ślicznie! - krzyknęły. A teraz załóż te buty - powiedziała Amber podając mi je
Na pewno gdzieś się szykujemy do wyjścia już to czuję. Jak dziewczyny karzą mi się ubierać to tylko może znaczyć jedno, że chcą mnie gdzieś wyciągnąć. Nagle do łazienki weszła Amber z kosmetyczką i oznajmiła mi, że mnie maluje, ale po raz drugi nie zapytała się mnie o zdanie. Nie miałam ochoty się z nią kłócić, więc tylko przytaknęłam i czekałam, aż skończy. Cień był bardzo ładny, ale potem powiedziałam jej, że za mocny. Jednak ona tylko wzruszyła ramionami i że to moje urodziny, więc mogę raz na rok zaszaleć. Moja kreacja prezentowała się bardzo dobrze.
 Dały mi kurtkę, torebkę i kazały wychodzić z domu. Zrobiłam to i zamknęłam drzwi. Przed budynkiem stała już taksówka do której wsiadłyśmy i dojechałyśmy przed jakiś klub. Podczas jazdy ciągle wypytywałam dziewczyny gdzie jedziemy, lecz te mówiły, że to tajemnica. Przed wejściem Alice wzięła opaskę i zawiązała mi oczy tak, abym na pewno nic nie widziała. Zejście do klubu było po schodach, więc bałam się, że spadnę ze schodów, na szczęście Alice i Amber trzymały mnie i mówiły gdzie jest każdy schodek. Kiedy byłyśmy już na miejscu Alice zdjęła mi opaskę i ujrzałam napis " 20 urodziny Angeliki".
- Niespodzianka! - krzyknęły
Przez kilka sekund nie mogłam z siebei wydusić ani jednego słowa i rozglądałam się po klubie. Wszystko było świetnie przygotowane. Przekąski, dekoracje, stoły itp. Od razy rzuciłam się na nie i dziękowałam im, że to przygotowały.
- Już prawie dwudziesta zaraz będą goście - powiedziała Amber
I już po zaledwie kilku minutach zaczęli wszyscy przychodzić. Moi znajomi i rodzina. Stałam i przyjmowałam życzenia, a także prezenty, które dawałam potem dziewczynom, aby je trzymały, bo ja bym wtedy nie mogła dziękować za to wszystko, ponieważ tyle tego dostałam. Kiedy impreza zaczęła się rozkręcać mój wzrok przyciągnął jeden chłopak. Rzecz była w tym, że go nie znałam.
- Kto to? - zapytałam Alice, która stała obok mnie
- Nie wiem - wywróciła oczami
Nie dało się zauważyć, że kłamię.
- Wiem, że kłamiesz. Mów kogo zaprosiłaś - patrzyłam na nią ze złą miną
Jednak ta nic nie odpowiedziała, a ja tylko pokręciłam głową. Znów spojrzałam w to samo miejsce, ale chłopaka już nie było. Zaczęłam się rozglądać i mój wzrok przykuła twarz znanej mi osoby.
- Maks! - krzyknęłam i zaczęłam biec w kierunku chłopaka, a on w moim
Nie słuchając go co ma mi o powiedzenia rzuciłam się na niego i zaczęłam go przytulać.
- Bo mnie udusisz - zaśmiał się
- Ale co ty tu robisz? - powiedziałam puszczając go z moich objęć i uśmiechając się się
- To zasługa twoich przyjaciółek - spojrzał na nie
Nic nie odpowiedziałam, bo była bardzo zdziwiona, ale i szczęśliwa, że w końcu go zobaczyłam na żywo, a nie tylko w internecie. Wręczył mi prezent, jednak ja go nie otworzyłam tylko odłożyłam do innych prezentów. Złapałam go za rękę i poprowadziłam na stołu przy którym siedziałam. Wszyscy przyszli do stołu i usiedli na swoich miejscach. Nagle Amber wzięła kieliszek z szampanem i zaczęła śpiewać, a inni zrobili to samo. Nie wiem czy kiedykolwiek będę miała lepsze urodziny od tych. Na pewno tez zapamiętam je do końca życia. Nagle usłyszałam jak leci jedna z moich ulubionych piosenek.
Podszedł do mnie Maks i zapytał się czy z nim zatańczę i wystawił rękę w moją stronę uśmiechając się. Nie odpowiedziałam i złapałam go za dłoń, a ten wyciągnął mnie na środek parkietu i zaczęliśmy tańczyć. Po piosence wróciliśmy na swoje miejsca uśmiechnięci. Maks podszedł do mnie z pudełeczkiem i zapytał się czy otworzę. Przytaknęłam i to zrobiłam. Był tam piękny złoty naszyjnik w kształcie serca.
- Piękny - przytuliłam go oglądając bardzo dobrze mały przedmiot
- Założysz?
- Oczywiście - uśmiechnęłam się
Odwróciłam się tyłem do chłopaka i wzięłam włosy do góry, aby ten zapiał mi naszyjnik.
- I jak?
- Pięknie wyglądasz
Potem poszliśmy do stolika ze słodyczami przy którym stały Alice i Amber
- Dzięki kochane za tą niespodziankę - przytuliłam je
- Nie ma za co i piękny naszyjnik - zaczęły go oglądać i widziałam, że też by taki chciały
- Dostałam go od Maka - spojrzałam na niego
- Już nie mogę się doczekać kiedy oznajmicie nam, że jesteście razem - powiedziała Alice
- No to się raczej tego nie doczekacie. Prawda Maks? - powiedziałam z uniesioną brwią i poważną miną

Maks?

Od Maksa c.d Angeliki

Ja: No, no... fajnie - uśmiechnąłem się pod nosem.
Angelika: Jak tam na ćwiczeniach?
Ja: Ciekawie... a u ciebie coś ciekawego się działo?
Angelika: Poza sesją chyba nic 
Pisaliśmy z dobre dwie godziny, później się pożegnałem ponieważ byłem wykończony i chciałem jedynie położyć się już spać.
**Kilka tygodni później**
Obudziły mnie powiadomienia, nieustannie przychodzące na mój telefon. Na początku je olewałem, jednak zaczęły mnie denerwować. Podniosłem urządzenie, odblokowując ekran. 8:01 super... - pomyślałem. Westchnąłem, jakaś dziewczyna do mnie napisała.
Alice: Hej Maks! :)
Ja: Hej... znamy się?
Alice: Trochę tak. Jestem przyjaciółką Angeliki
Ja: Ok... i co w związku z tym?
Alice: Angelika za kilka dni ma urodziny. Razem z Amber urządzamy jej imprezę niespodziankę. Chciałybyśmy aby jedną z niespodzianek byłbyś ty. Dużo razy nam mówiła, że chciałaby się z tobą spotkać...
Ja: W sumie... nie widzę problemu, powiedz tylko gdzie, kiedy i o której
Alice: Super!
Alice: Silchester Norton... - dziewczyna podała dokładny adres, godzinę.
Ja: Silchester? Ona tam mieszka?
Alice: Taaak, a co?
Je: Em... ja też...
Alice: Jesteście genialni... przez tyle czasu nie wiedzieć, że mieszkacie w  tym samym mieście. Brawo haha
Alice: Liczę że się pojawisz naprawdę ;) Przyprowadzić możesz jakiś fajnych kolegów, ale jedynie tych wolnych ;*
Wstałam z łóżka i poszedłem do kalendarza, miało to się odbyć za kilka dni, a więc trzeba już prezent kupić. Poszedłem do łazienki, wziąłem prysznic, umyłem zęby, ogarnąłem fryzurę. Wtedy też przyszło mi powiadomienie o nowej wiadomości, była to tym razem Angelika.
An: Hejka
Ja: Hajo
An: Jak tam?
Ja: W porządku, a u ciebie?
An: Jest ok :)
[...]
An: Dobra miś, ja już muszę kończyć... pa ;c
Ja: Pa :(
An: Daj jeszcze buziaka i przytul mnie mocno na do widzenia ok? ;*
Ja: Ok *Przytula i całuje* ;*
An: <3
Założyłem buty i wyszedłem z domu, idąc do galerii, do jubilera. Wybrałem naszyjnik i misia.
***
Długo na ten dzień czekać nie musiałem. Ogólnie miało zacząć się to o 20, ale przed tym już musieliśmy być w jej domu, aby cała niespodzianka wyszła. O 18 zacząłem się szykować, miałem jeszcze pomóc z ostatnimi przygotowaniami i zgarnąć chłopaków. Wziąłem prysznic, ubrałem się i zaczesałem do góry włosy, jak na co dzień.
PJ125-90J
Znalezione obrazy dla zapytania koszula męska w kratę czerwona
Nakarmiłem jeszcze psy, wyszedłem z domu zamykając drzwi na klucz, zjechałem windą do garażów. Wsiadłem do Auta po czym pojechałem po Matta i Aleksa. [...] Tak jak prosiły dziewczyny, przyjechaliśmy kiedy już impreza się zaczęła. Przed klubem słychać było głośną muzykę. Wyciągnąłem z bagażnika mój prezent dla An, spakowany był w ładnej torebeczce.

Stanęliśmy przy ścianie, zacząłem rozglądać się szukając którejś z przyjaciółek dziewczyny albo jej.

Angelika?

13 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Ja: Ja? Właśnie odprowadzam przyjaciółki na pociąg, bo niestety wyjeżdżają ): I muszę kończyć do zobaczenia
Maks: Pa
Dziewczyny szły przede mną, a ja za nimi. Szły tak szybko, że mimo to iż miałam adidasy to ciężko mi było je dogonić, a nie chcę sobie wyobrażać jakby to było na wysokich obcasach, bo wtedy bym chyba musiała zdjąć buty i biec za nimi. W końcu dotarłyśmy na właściwy peron, a raczej one, a potem ja. Szkoda było mi się z nimi rozstawać, ale nie było innego wyjścia.
- Będę za wami tęsknić wariatki - uśmiechnęłam się i je przytuliłam
- My za tobą też - odwzajemniły uścisk
Po tych "czułościach" niestety musiały wsiadać już do pociągu. Usiadły obok okna i zaczęły machać kiedy maszyna już odjeżdżała i ja to samo zrobiłam. Patrzyłam jak pociąg znika między budynkami. Nie stałam długo i wracałam do domu, bo było zimno. Wracając usłyszałam dźwięk telefonu kiedy ktoś do mnie dzwonił. Stanęłam w miejscu i zaczęłam go szukać w torebce. Po zaledwie kilku sekundach już miałam go w ręku. Spojrzałam na ekran i dzwoniła Nikki - moja szefowa, która była fotografką, a także moją znajomą. Wszystkie zdjęcia, które miałam to ona zazwyczaj je robiła. Mimo, że była już po czterdziestce to w ogóle tego nie odczuwałam. Czułam jakby miała tyle samo lat co ja. Nie zastanawiałam się i od razu odebrałam.
- No hej co tam?
- Cześć, cześć mam dla ciebie sesję
- Jaką?
- Do katalogu modowego. Różne kreacje i tym podobne, zainteresowana?
- Jasne. Mam przyjść do ciebie?
- Tak, a ja już wszystko szykuję.
- Okej do zobaczenia
- No pa
Szybko schowałam telefon i szybkim krokiem powędrowałam do studia fotograficznego Nikki. Byłam tam już po dziesięciu minutach. Nie pukałam, bo nigdy tego nie robię. Nikki przywitała mnie uściskiem i dała mi ubrania, w które mam się przebrać. Nie byłam nie śmiała przed obiektywem. Ubrałam strój, wyszłam z "garderoby" i podeszłam do lustra. Zastanawiałam się czy Nikki serio chce, abym w tym wystąpiła. Zazwyczaj mam zdjęcia, na których jestem cała "zakryta". Podeszłam do kobity i zrobiłam krzywa minę na co ona tylko, żebym poszła na białe tło. Obok stał jej syn - Nick, który jak dobrze pamiętam był starszy ode mnie i miał dwadzieścia trzy lata. Można powiedzieć, że byliśmy dobrymi znajomymi. Wcześniej bardzo często wychodziliśmy po sesji na kawę. Czasem czułam, że Nikki specjalnie przyprowadza go tu, aby nas zeswatać. Ale nigdy jej się to nie uda, bo nie jest w moim typie. Fakt był przystojny i nie jedna dziewczyna o takim marzyła, ale wolałam, abyśmy pozostali tylko znajomymi. Widziałam jak bacznie mnie obserwuje, gdy Nikki robi zdjęcia, ale nie zwracałam na to uwagi i skupiałam się na swojej pracy. Sesja trwała około godziny i w końcu wybrałyśmy to najlepsze zdjęcie. Miałam nadzieje, że dobrze wyszło, bo może trafić na pierwszą stronę magazynu modowego. Wtedy byłabym z siebie dumna co osiągnęłam. [Poszłam przebrać się w swoje ciuchy i przyszłam pożegnać się z wszystkimi, którzy pomagali przy dzisiejszej sesji. Byłam tu najbardziej znana i Nikki zawsze wybierała mnie, abym jakąś nowa dziewczynę bądź chłopaka oprowadziła po budynku kiedy mili zaczynać swoją "przygodę" z sesjami fotograficznymi. Od razu poszłam do domu. Kiedy weszłam zastałam Luke, który stoi i czeka, aż go wyprowadzę, więc nie rozbierałam się i to zrobiłam. Pochodziliśmy około dwudziestu minut i przyszliśmy. Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy i poszłam zrobić herbatę zabierając ze sobą telefon. Siadając usłyszałam jak zabrzęczał, odblokowałam go i zobaczyłam wiadomość od Nikki, która przysłała mi moje dzisiejsze dzieło, czyli moje zdjęcie. Popatrzyłam na nie i wyszło świetnie. Odłożyłam urządzenie, aby zalać herbatę i znów przyszło powiadomienie myślałam, że to znowu Nikki, al się myliłam, bo był to Maks.
Maks: Hej
Ja: Hey
Maks: Co porabiasz?
Ja: Podziwiam zdjęcie :3
Maks: Jakie?
Ja: A takie (:
To zdjęcie z sesji

Maks?

11 sty 2017

Od Maksa c.d Angeliki

Przebudziłem się chwilę przed szóstą, a właściwie budzik mnie obudził. Na zewnątrz było jeszcze szaro, wyjście z łóżka było dla mnie niezwykle bolesne... doczołgałem się do łazienki, wziąłem zimny prysznic na przebudzenie, umyłem zęby, ubrałem się i ogarnąłem włosy. Nakarmiłem psy, sam również coś zjadłem. Wyszliśmy na krótki spacer, później musiałem od razu jechać do pracy. Na zewnątrz było ciepło, jednak temperatura różniła się od tej wczorajszej - było chłodniej. W nocy padało przez co widoczne były jeszcze kałuże, czuć było deszcz. Niebo lekko zachmurzone, słońce nieśmiało przebijało się przez gęste chmury. Słychać było klaksony samochodów, szum drzew, rozmowy ludzi, przechodzących koło mnie. Idąc w stronę budynku w którym pracuję, jak zwykle po drodze kupiłem cztery kawy, jedna dla mnie, druga dla tych przydupasów. W tym tygodniu jest moja kolej na kupowanie kawy, przez następne trzy mam spokój, za to za tydzień kupuję jedzenie, tak jak teraz Matt. Budynek był dość duży, czaro-czarny. Pchnąłem masywne drzwi wchodząc do środka, od razu przywitał mnie Lucas i Marcus - ochroniarze. Przywitałem ich delikatnym uśmiechem idąc dalej w kierunku windy, wcisnąłem przycisk, poczekałem kilka sekund a po chwili jechałem już na 4 piętro - tam znajdowało się piętro antyterrorystyczne.
- Kupiłeś kawę? - usłyszałem od razu.
- Taaa. - westchnąłem kładąc kartonik na biurku Matta.
Podałem mu jedną kawę, pozostałej dwójki nie było więc położyłem im papierowe kubeczki na biurka a sam zająłem swoje miejsce. Matthew rzucił w moją stronę dwie kanapki, pozostałe cztery po dwie dla Alexa i Marka.
- Pierdole, biorę urlop i wyjeżdżam. - mruknął Mark wchodząc do środka.
- Taa? Pod który most? - Matt zawsze lubił każdemu dogryzać.
- Hawaje, półnagie dziewczyny, drinki w kokosach... - powiedział rozmarzony opadając na krzesło.
Uśmiechnąłem się pod nosem i wziąłem łyka kawy. Wyciągnąłem telefon, czując wibracje. "Angelika Coley dodała nowe zdjęcie" kliknąłem w powiadomienie i pojawiło mi się owe zdjęcie, widząc je uśmiechnąłem się pod nosem. Po chwili postanowiłem skomentować.
"Trochę zbyt piękna 😘👌"
Musiałem schować telefon ponieważ przyszedł Smith - nasz szef. Poinformował nas, że dzisiaj mamy ćwiczenia z żołnierzami, nie wiem jak ich ale mnie to bardzo ucieszyło. Nie mieliśmy często takich ćwiczeń a były one bardzo ciekawe, coś innego. Przebraliśmy się w specjalne stroje, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Musieliśmy czekać jakiś czas na pozostałych żołnierzy. Wyciągnąłem na chwilę telefon i w tym samym czasie napisała do mnie Angelika.
Angelika: Heej
Maks: Hejka
Angelika: Jak tam?
Maks: W porządku, a u ciebie?
Angelika: Też oki... co porabiasz ciekawego?
Maks: 
Znalezione obrazy dla zapytania anti terrorist selfie
Angelika: Nie mówiłeś że pracujesz w wojsku...
Maks: Chciałbym... mamy tylko ćwiczenia. A ty co tam robisz?

Angelika?

9 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Ja: Tak na prawdę to najchętniej bym poszła już do domu. Jestem zmęczona i położyłabym się do łóżka...
Maks: Heh, a jak tam przyjaciółki?
Ja: Szaleją. Trochę się już chyba napiły i podrywają obcych facetów, więc muszę je trochę pilnować i mieć je na oku. Niestety muszę kończyć. Odezwij się dziś w nocy, albo jutro pa.
Maks: Pa
Alice i Amber na prawdę wyprawiały jakiś głupstwa. Podchodziły do innych mężczyzn i przystawiały się do nich. Niektórzy nawet proponowali im, aby posły z nimi do domu te głupie by się zgodziły, ale na szczęście byłam też ja. Kiedy wyciągnęłam w końcu je z parkietu do stolika nie pozwalałam im nic zamawiać. Siedziałyśmy tak przez godzinę, a ja się zdążyłam już zmęczyć przy nich, bo chciały coś zamawiać. Przez ten czas już wytrzeźwiały i zachowywały się normalnie. Dobrze, że zawsze gdy się napiły to nie trzeźwiały kilka godzin. Nagle do naszego stolika podszedł jakiś chłopak miał około dwudziestu trzech lat. Myślałam, że to do dziewczyn, ale się myliłam
- Witam panie. Mogę prosić cię do tańca? - wystawił rękę w moją stronę i spoglądał na mnie w oczekiwaniu na odpowiedź
- Przykro mi, ale nie - powiedziałam spuszczając wzrok
Dziewczyny przysunęły się bliżej mnie i popchnęły mnie na chłopaka.
- Oczywiście, że zatańczy - powiedziały we dwie w tym samym czasie z dziwnym uśmieszkiem
W tamtej chwili nie miałam innego wyboru i złapałam go za rękę, a ten pociągnął mnie na parkiet i zaczął tańczyć. Kiedy wróciłam byłam strasznie zdyszana.
- A tobie co? - zaśmiała się Alice
- Idź z nim zatańcz to się przekonasz! - spojrzałam na nią
- Widziałam. Facet ma kocie ruchy - zaśmiały się
W klubie byłyśmy jeszcze przez około dwie godziny. Kiedy siedziałam to oczy mi się zamykały widziałam, że dziewczyny też są już zmęczone, więc we trzy postanowiłyśmy wracać. Do domu wróciłyśmy około trzeciej nad ranem. Kiedy zobaczyłam łóżko od razu się na nie rzuciłam i nawet się nie przebierałam, ani nie zmywałam makijażu. Amber i Alice we dwie spały na dużej rozkładanej kanapie.

~Nazajutrz~

Przebudziłam się około godziny ósmej. Spałam tylko pięć godziny byłam padnięta. Powędrowałam do kuchni zrobić sobie herbatę idąc zobaczyłam, że dziewczyny jeszcze śpią, więc ich nie budziłam. Kiedy zrobiłam herbatę to odniosłam ją do pokoju i poszłam do łazienki zmyć makijaż, bo był cały rozmazany. Potem położyłam się i pijąc oglądałam telewizję. Przewijając kanał w końcu natknęłam się na jakiś film, więc go obejrzałam trwał on trzy godziny. Złapałam za telefon i była już jedenasta i zobaczyłam jak dziewczyny ziewają i najprawdopodobniej się już obudziły i się nie myliłam. Niestety dziś musiały już wracać i około godziny trzynastej miałyśmy już wychodzić i miałam je odprowadzić na pociąg, a potem same sobie poradzą. Przez następny czas do dwunastej trzydzieści gadałyśmy o różnych rzeczach i wspominałyśmy lata szkoły. Dawno już ich nie widziałam i wiedziałam, że będzie brakowało mi tych dwóch wariatek. Po plotkach trzeba było się szykować, więc poszłam  do łazienki ogarnąć twarz, a potem do szafy po ubrania. Dziś wzięłam białe spodnie, bluzkę tego samego koloru, czarną bluzę (Tak jakby, nie myślę i nie wiem jak to nazwać XD) i białe adidasy. Makijaż zrobiłam dość mocny, ale nie przeszkadzało mi to. Na koniec zrobiłam jeszcze wysoko kucyk. Tak mi się to spodobało, że wzięłam białe krzesło, które postawiłam na białym tle i w dużym lustrze zrobiłam sobie zdjęcie, które potem wstawiłam na Facebooka (Nie miałam na co innego pomysłu XD).
Tak właśnie wyglądała <3
Po chwili kiedy zakładałam kurtkę i miałyśmy już wychodzić dostałam powiadomienie, że ktoś skomentował moje zdjęcie. Od razu weszłam zobaczyć kto to taki i był to Maks od razu zaczęłam czytać komentarz, który brzmiał....

Maks?