Myślałam, że w tamtej chwili podejdę do niej i uduszę ją gołymi rękami. W ogóle nie umie trzymać języka za zębami. Dobrze wie, że nie chcę wspominać tej sytuacji, a co dopiero przy Maksie. To tak jak ja bym zapytała się jak całuje obcy chłopak przy jej chłopaku. Na pewno by nie była z tego zadowolona. Przez całą grę patrzyłam na Maksa i na prawdę wyglądał okropnie. Był taki smutny. Wiedziałam o co chodzi i nie chciałam, aby przeze mnie cierpiał. Postanowiłam zakończyć grę z czego dziewczyny nie były zadowolony, ale potem same przyznały, że muszą iść, a chłopacy poszli z nimi. Na stole pozostały jeszcze talerze i szklanki. Maks zaproponował, że posprząta, a raczej sam wszystko wziął, a kiedy zaproponowałam pomoc to się tylko uśmiechnął i powiedział, że sobie poradzi. Nie chciałam się z nim kłócić o takie bzdury, choć ja mogłam to zrobić. Kiedy wszystko ogarnęłam w salonie poszłam do kuchni zobaczyć co robi Maks. Jak weszłam to byłam trochę zaskoczona, bo chłopak zmywał naczynia. Podeszłam do niego po cichu, przytulając go od tyłu.

- Dlaczego jesteś taki smutny? - zapytałam dalej tuląc się do chłopaka
- Nic - uśmiechnął się sztucznie
- Wiesz, że nie lubię kłamstw... - szybko go odwróciłam w swoją stronę tak, że byliśmy twarzą w twarz
- Na prawdę chcesz to wiedzieć? odpowiedział niepewnie
- Tak - zażądałam
- Chodzi o tego sms'a.... nadal nie daje mi spokoju - na jego twarzy pojawiła się smutna mina
- Przecież ci mówiłam, że tylko ciebie kocham i jesteś dla mnie najważniejszy na świecie - pocałowałam go delikatnie
- Też cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza - odwzajemnił pocałunek
Pozwoliłam chłopakowi dalej zmywać, a sama poszłam zobaczyć co dzieje się w "świecie". Potem cały wieczór spędziliśmy na oglądaniu filmów, aż w końcu była godzina dwunasta. Nagle poczułam na swojej tali delikatny dotyk. Nie miałam wątpliwości kto to był. Chłopak szybko przysunął mnie do siebie i pocałował w czoło. Wtuliłam się w niego i myślałam o mnie, o nim, o nas.... tak o nas w końcu mogłam to powiedzieć. Tak bardzo go kochałam i wiedziałam, że moje uczucie jest odwzajemnione. Maks był taki opiekuńczy i troskliwy. Tak na prawdę liczyłam się dla niego tylko ja i nie widział świata poza mną. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.
~3 tygodnie później~
Nasz związek cięgle rozkwitał, a ja z dnia na dzień coraz bardziej kochałam Maksa. Miałam nadzieje, że to się już nigdy nie skończy. Ten dzień tak na prawdę spędziłam sama, bo Maks musiał iść do pracy. Praktycznie cały czas siedziałam u chłopaka ze swoim psem, a w swoim mieszkaniu bywałam kilka razy w tygodniu. Chłopak wracał dopiero po dwudziestej pierwszej, więc ja całymi dniami się nudziłam. Na szczęście wynagradzał mi to w taki sposób, że był ze mną w nocy i mogłam czuć się bezpiecznie. Wiedziałam, że z nim nie muszę się bać niczego. Maks nie zawsze jednak chodził do pracy. Siedząc przed telewizorem usłyszałam pukanie do drzwi. Na pewno nie był to Maks, bo on w końcu ma klucze. Podeszłam i otworzyłam drzwi i ujrzałam Alice i Amber. Powiedziały, że zabierają mnie do studia z tatuażami. Przez kilka dni marudziłam im, że chcę sobie zrobić tatuaż, więc one postanowiły to spełnić. Na początku nie chciałam, ale w końcu uległam i poszłam z nimi. Już od miesiąca miałam wzór jaki chciałam. Były to róże i miały być trochę na brzuchu, a trochę na nodze. Od razu weszłyśmy i wszystko załatwiłyśmy, a ja usiadłam na "fotel". Już miałam tatuaże, więc wiedziałam jaki to ból i w ogóle, ale ten był spory, więc na pewno będzie większy. Tatuowanie trwało około dwie godziny i szczerze mówiąc byłam już trochę zmęczona tym wszystkim. Tatuażysta nałożył mi maść i owinął opatrunkiem, a następnie powiedział jak mam go pielęgnować. Miał się goić około trzech lub czterech tygodni. Poszłyśmy do domu, ale dziewczyny musiały iść. Wieczór spędziłam na oglądaniu filmów. W końcu pomyślałam, że czas zmienić opatrunek. Nie chciałam, aby wdała się jakaś infekcja. Zdjęłam folię ochronną i podeszłam do lustra.

Tatuaż był niczego sobie. Wszystko posmarowałam i ponownie dałam opatrunek. Kiedy skończyłam usłyszałam jak otwierają się drzwi i był to Maks.
- Cześć księżniczko - podszedł do mnie i przytulił dając buziaka w policzek
- Auć - spięłam się kiedy chłopak dotknął mnie w tatuaż
- Co ci jest? - zaniepokoił się
- Nic - odkryłam bluzkę zadowolona ukazując tatuaż
- Kiedy go zrobiłaś? - zapytał zdziwiony
- Dziś - uśmiechnęłam się
- Mam dla ciebie niespodziankę - powiedział tajemniczo z uśmieszkiem
- Jaką? - zaciekawiłam się
- Jedziemy za miesiąc do Argentyny, a dokładniej do San Juan. Co ty na to?
- Co?! Skąd miałeś na to pieniądze? - krzyknęłam szczęśliwa rzucając się na szyję chłopaka
Maks?