- W sumie... - przejechałem dłonią po karku. - Nie mam nic przeciwko. - dodałem.
Dziewczyna od razu szeroko się uśmiechnęła co odwzajemniłem. W tej samej chwili kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Podziękowaliśmy i wzięliśmy się powoli za jedzenie.
- Masz jakiś garnitur, czy coś? - spytała biorąc gryza frytki. Spojrzałem na nią i wzruszyłem ramionami. Na ogół nie chodzę w garniturach... - W takim razie musimy iść coś ci kupić. - zarządziła.
Westchnąłem lekko i wziąłem łyk coli. Zjedliśmy powoli, przeprowadzając rozmowę na pierwszy lepszy temat. Wyrzuciłem śmieci do kosza i poszliśmy dalej wzdłuż galerii. Wchodziliśmy do różnych sklepów, w kilku nic nie znaleźliśmy ciekawego, dopiero w którymś z kolei. Właściwie to Angelika wybierała, ja się tylko przyglądałem. Ruszyliśmy w kierunku przymierzalni, stała tam kobieta, która odbierała niechciane rzeczy i na koniec dnia układała wszystko tam, gdzie powinno być, żeby nie było zamieszania.
- Witam Państwa, zapraszam. - westchnęła nas do jednej przymierzalni. Angelika chciała wyjść, jednak ta jej nie pozwoliła. - Proszę się nie krępować, pary często razem wchodzą. - uśmiechnęła się.
Angelika westchnęła i usiadła na pufie.
Również westchnąłem. Ściągnąłem koszulkę i włożyłem koszulkę, później spodnie i marynarkę, krawat.
Odwzajemniłem uśmiech, skrępowanie całą sytuacją szybko zniknęło. Ponownie przebrałem się w poprzednie ciuchy i wyszliśmy. Kasjerka zapakowała mi to w torbę, zapłaciłem i wyszliśmy. Po wizycie w sklepie z perfumami wróciliśmy do domów, był już wieczór.
***
Wstałem o siódmej rano, miałem trochę rzeczy do zrobienia, a wyjechać mieliśmy o dziewiątej. Zacząłem oczywiście od pościelenia łóżka, zjadłem kanapkę a przed tym nakarmiłem psy. Napiłem się soku pomarańczowego, zakręciłem gaz, wodę i inne rzeczy. Założyłem czarne jeansy, t-shirt i szybko podszedłem zaprowadzić psy do Alexa, daleko nie miałem a przy okazji zaliczyliśmy spacer. Kiedy wróciłem do domu, poszedłem pod prysznic, wyszczotkowałem zęby. Założyłem spodnie i zaczynałem zapinać guziki od koszulki, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Zarzuciłem na szyję krawat i poszedłem otworzyć, zobaczyłem Angelikę już gotową.
- Jeszcze pół godziny... - otworzyłem szerzej, dając jej wejść.
- Wiem, wstałam szybciej... nudziło mi się. - wzruszyła ramionami i zmierzyła mnie wzrokiem.
Westchnąłem i wróciłem do łazienki, gdzie dokończyłem zapinanie guzików od koszuli, wziąłem się za krawat.
- Pomóc ci? - usłyszałem nagle.
Dziewczyna stała oparta o ścianę, przyglądając mi się z uśmiechem.
- Potrafię zawiązać jeszcze krawat. - stwierdziłem.
Angelika mimo moich słów podeszła do mnie i zrobiła to za mnie, nabrała na dłoń żelu i zaczęła układać mi włosy, westchnąłem.
- No, gotowy. - umyła dłonie.
Wyperfumowałem się jeszcze, wziąłem swój plecak z rzeczami na te kilka dni, założyłem marynarkę, chwyciłem walizkę Angeliki i zeszliśmy na dół. Wpakowałem wszystko do bagażnika, otworzyłem dziewczynie drzwi, zająłem swoje miejsce i ustawiłem nawigację. Odpaliłem silnik, wrzuciłem bieg i ruszyliśmy.
Angelika?