5 sty 2017

Od Angeliki CD Maksa

Ja: Ja natomiast jestem fotomodelką. Można mnie zobaczyć na niektórych katalogach, ale na prawdę jest ich mało.
Maks: Ciekawe :)
Ja: A ja wiem czy takie ciekawe... normalne
Maks: A zajmujesz się czymś po za tym?
Ja: Raczej nie. Czasem chodzę do schroniska, aby pomagać zwierzętom, ale nie biorę a to pieniędzy, a nawet nie chce.
Maks: Uczynna jesteś
Ja: W końcu nie mogę patrzeć jak te zwierzęta cierpią. Mój Luka też jest tak jakby ze schroniska..
Maks: To znaczy? Opowiesz mi?
Ja: Jak tak bardzo chcesz. A więc Luka był szczeniakiem kiedy jego pan źle się nim zajmował i pomyśl, że był to akurat mój sąsiad. Od zawsze lubiłam tą rasę i zaglądałam do niego kiedy gdzieś szłam. Ale widziałam jak siedział tylko w kojcu i raz na kilka dni dostawał jedzenie i był trochę wychudzony. Zgłosiłam to i go zabrali i tak znalazł się u mnie. Był szczeniakiem, więc szybko zdobyłam jego zaufanie. Na szczęście nie był bity...
Maks: Bardzo dobrze zrobiłaś, a tak po za tym to jak minął ci dzień?
Za chwilę przybiegł do mnie Luka i musiałam odłożyć na chwilę telefon. Z lodówki wyciągnęłam puszkę z jedzeniem dla niego. Nachyliłam się po miskę i wyrzuciłam całe jedzenie do niej. Złapałam za telefon i chciałam postawić miskę i iść do pokoju, ale nagle dla Luki coś odbiło i skoczył na mnie, a ja upuściłam telefon, który wpadł do zlewu pełnego wody.
- Cholera, Luka!!! - krzyknęłam na niego
Położyłam szybko miskę i zaczęłam szukać telefonu pod wodą, na której dryfowała piana. Dotykając tak dna w końcu go znalazłam i szybko wyjęłam. Pobiegłam do łazienki, aby go wysuszyć. Wzięłam ręcznik i poszłam do pokoju. Otworzyłam telefon i zaczęłam wycierać prawie wszystkie jego zakamarki. Po kilku minutach wydawał mi się już suchy, więc go złożyłam i próbowałam włączyć. Jednak on odmawiał posłuszeństwa i najprawdopodobniej się zepsuł.
- Pięknie - mruknęłam do siebie zła - Będę teraz musiała kupić sobie nowy telefon - popatrzyłam na Luke zabójczym wzrokiem na co on tylko się położył i robił szczenięce oczy. Wtedy najgorsze było to, że nie mogłam odpisać dla Maksa. Mimo, że pisaliśmy z dwadzieścia minut wydawał się na prawdę w porządku. Po kilku minutach rozmyślania, postanowiłam jutro pojechać do centrum handlowego. Pojechać? Pomyślałam, przecież będę musiała iść piechotą, westchnęłam. Jeszcze tego brakowało, żebym wydawała w tej chwili pieniądze. No, ale muszę, bo telefon jest mi potrzebny. Poszłam wziąć jeszcze prysznic, aby się trochę uspokoić, bo byłam po tym wydarzeniu zdenerwowana i kiedy wyszłam od razu powędrowałam do łóżka, zamknęłam oczy i nie wiem kiedy zasnęłam

Maks? Musiałam to o psie dać xD