Spojrzałem na dziewczynę, która wpatrywała się we mnie z poważną miną. Po chwili wtrąciły się również jej koleżanki.
- Będziecie, prawda Maks? - pozostałe dwie, również zaczęły się na mnie patrzeć z wyczekiwaniem.
Spojrzałem na nie z przymrużonymi oczami, nigdy nie lubiłem zakładać co będzie. Nikt z nas tego nie wie.
- Ja tam nie wiem, wywołujecie na mnie presję... - mruknąłem krzyżując ręce.
Alice parsknęła śmiechem, i poklepała mnie po ramieniu, później położyła dłonie na ramionach Angeliki.
- Czyli jednak się doczekam. - wyszczerzyła się.
An spojrzała na mnie z dużymi oczami, później na Alice. Odsunęła się o krok.
- Dobra, zbędne teraz takie gadanie. - wtrąciła znudzona Amber. - Masz jeszcze innych gości, patrz, ci dwaj podobno na ciebie lecą. - wskazała na dwóch blondynów, niemal identycznych.
Zmarszczyłem delikatnie brwi, poczułem delikatnie ukłucie zazdrości. Ale dlaczego? Angelika spojrzała na mnie przepraszająco, uniosłem jedynie kąciki ust i machnąłem lekko dłonią dając znak, aby się mną nie przejmowała. Amber złapała ją pod rękę i pociągnęła w kierunku dwóch chłopaków, Westchnąłem i podszedłem do Matta, który okupował bufet.
- Niesamowite żarcie tu mają! - stwierdził popijając jedzenie colą.
- No, super. - parsknąłem śmiechem widząc, jak gada ze mną z pełną gębą, ledwo utrzymując wszystko w buzi. - Widziałeś gdzieś Aleksa? - spytałem rozglądając się.
- Zarywa do jakiejś dziewczyny... - wzruszył ramionami zastanawiając się, co jeszcze zjeść.
- Ty nie? Aż dziwne... - stwierdziłem mierząc go wzrokiem.
Jak pamiętam nie było żadnej imprezy, z której Matt wyszedłby bez żadnej dziewczyny. Może jest chory? Albo po prostu tym razem jedzenie wygrało. W końcu to jego największa miłość.
- Jakoś żadna mi nie przypadła do gustu. - stwierdził obojętnie. - A twoja gdzie?
- Nie jest moja. - westchnąłem. - Gada z jakimiś chłopakami. - wskazałem na dwóch blondynów.
- Pozwalasz na to? - zdziwił się.
- Nie jesteśmy razem. - spojrzałem na niego kątem oka.
- Jak któryś z tych debili ci ją wyrwie, na pewno nie będziecie. - mruknął.
Wywróciłem delikatnie oczami, krzyżując ręce na piersi. Spojrzałem na Angelikę, która w tym samym momencie zerknęła na mnie. Spuściłem wzrok i oparłem się o ścianę. Co z tego że wolałbym, aby ten czas spędziła ze mną, nie mogę jej niczego zabronić. Poza tym, to jej urodziny chcę żeby dobrze się bawiła. W końcu kiedy okazało się, że mieszkamy w tym samym miejsce, może będziemy się częściej spotykać, jeśli będzie chciała... Poniekąd żałowałem trochę, że nikogo tutaj nie znam. Jestem skazany na Matta, który zaraz wyje całe jedzenie... nagle poczułem, jak ktoś łapie mnie za rękę, odrzuciłem od siebie wszystkie myśli i zobaczyłem Angelikę. Uśmiechnąłem się lekko co odwzajemniła i przytuliła się do mojego ramienia. Po chwili objąłem ją i również przytuliłem.
- Towarzystwo nie ten? - spytałem, dalej trzymając ją w swoich objęciach.
- Trochę bardzo podpite... - westchnęła.
- No tak. - zrobiłem to samo.
- Ty nie pijesz? - spytała.
- Jestem samochodem, nie mogę. - wyjaśniłem.
Angelika pokiwała zrozumiale głową, nadal nie zmieniając pozycji. Nagle podszedł do nas jeden z blondynów, popchnął mnie.
- O-odwal się od niej! - zażądał. - Ona jest ze mną, przed chwilą zostaliśmy parą. Więc z łaski swojej, przestań ją macać! - fuknął.
- Jesteś pijany, ogarnij się. - mruknąłem.
- Chodźmy stąd kochanie. - złapał Angelikę za nadgarstek i pociągnął do siebie, ta jednak kurczowo złapała się mojego ramienia.
Szybko zareagowałem, złapałem go za koszulkę, dzięki czemu ją puścił.
- Z łaski swojej nie psuj jej urodzin. - warknąłem.
Pchnąłem go w stronę stołu, wpadł na krzesła i kilka z nich przewrócił. Widziałem, że chciał się na mnie rzucić, jednak przerwał mu drugi blondyn.
- Pracuje dla psów... - nie zareagował. - To pies! - szarpnął go.
Dopiero po tym ten na niego spojrzał i poszli dalej pić. Spojrzałem na Angelikę przepraszająco.
Angelika?